Przejdź na stronę główną Interia.pl

Agata Steczkowska skłóciła rodzinę. Siostra Justyna nie pomoże przy filmie?

Agata Steczkowska (50 l.), wydając książkę "Steczkowscy. Miłość wbrew regule", ściągnęła na siebie gniew rodzeństwa. Tegoroczna Wielkanoc nie należała do łatwych.

Najstarsza z sióstr Steczkowskich wyjawiła w biografii, że urodziła się jako córka księdza. Tata rodzeństwa Steczkowskich, pan Stanisław, był wówczas księdzem w Dukli na Podkarpaciu, mama, pani Danuta, udzielała się w kościelnym chórze. Gdy okazało się, że jest w ciąży z księdzem, pojawił się problem.

Reklama

Pan Staszek stanął jednak na wysokości zadania i po narodzinach małej Agatki zrzucił sutannę.

"Tylko ja urodziłam się jako dziecko księdza. Moje rodzeństwo już nie. Dlatego to jest moja opowieść. Słyszałam: jesteś wstrętna, bo jesteś dzieckiem księdza. Kiedy wróciłam do domu, mama powiedziała mi, że jestem dzieckiem miłości" - opowiadała Steczkowska tuż po wydaniu książki.

Rodzeństwu jednak nie spodobał się fakt, że Agata wyjawiła publicznie skrywaną przez lata rodzinną tajemnicę. Bracia i siostry nie tylko nie wsparli jej podczas promocji, ale i odwrócili się od niej.

"Trudno mi zrozumieć, że rodzeństwo nie odzywa się do siebie, nie umie wybaczyć" - mówi najstarsza z sióstr Steczkowskich.

Teraz, gdy przygotowuje się do ekranizacji książki, liczy, że rodzeństwo w końcu się opamięta i porozumie ze sobą, tym bardziej że projektem zainteresował się scenarzysta z Los Angeles. Agata prowadzi już rozmowy, ustala szczegóły i pracuje nad muzyką do filmu. Chciałaby, aby produkcja jak najszybciej ruszyła z miejsca. Niestety, na wsparcie bliskich nie może liczyć.

Jak podaje dziennik "Fakt", "między siostrami wciąż iskrzy".

"Choć jest atakowana, nie przejmuje się lamentami i groźbami rodzeństwa" - czytamy.

"Zdanie pozostałych sióstr jej nie obchodzi. Nie pyta nikogo o pozwolenie. Najważniejsze dla niej jest to, że gdy jeszcze pisała książkę, jej mama powiedziała, że jeśli ktoś chciałby sfilmować tę opowieść, ona nie ma nic przeciwko temu" - dodaje informator "Faktu".

Pójdziecie na film?

***

Zobacz więcej materiałów:

Reklama

Reklama

Reklama