Przejdź na stronę główną Interia.pl

Żywa lalka Barbie zadebiutowała w śniadaniówce TVN!

Na ten moment Anella An czekała całe życie. Modelka, nazywana żywą lalką Barbie, pojawiła się na kanapie "Dzień dobry TVN" i opowiedziała o swoich operacjach plastycznych.

Dziewczyna nie kryje, że swoim stworzonym w gabinetach medycyny estetycznej wizerunkiem chciałaby podbić nie tylko Polskę, ale i cały świat. Ogromne usta i biust, długie nogi i talia osy to jej znaki rozpoznawcze.

Reklama

W rozmowie z Dorotą Wellman i Marcinem Prokopem Anella podkreśliła, że "rozsądek w głowie ma i w swojej ocenie nie przegięła jeszcze z poprawkami chirurgicznymi".

"Uważam, że usta są OK, piersi są OK, komu mają się podobać, to się podobają. Kto mnie zna, ten wie, jaka jestem w środku, jaka potrafię być miła i jak potrafię rozmawiać po ludzku" - mówiła Anella. Tłumaczyła, że wszystko zaczęło się od nosa, który pewnego dnia po prostu zapragnęła skorygować. Później poszła za ciosem i zrobiła sobie biust.

Na razie jednak nie zarabia na swoim wyglądzie. Na co dzień - jak twierdzi - pracuje w charakterze architekta inżyniera, zajmując się "budownictwem pasywnym". W wolnych chwilach prowadzi swoje konto na Instagramie i, bynajmniej, nie przejmuje się internetowym hejtem. Jej zdaniem najczęściej stoi za nim zazdrość.

"Jeżeli dla kogoś jest problemem to, że idzie blondynka i myśli, że puknie w głowę i odbije się echo jak w pustaku, to ma problem. To mogę mu puknąć ja" - mówiła Anella.

Jej partner zaapelował z kolei do Polaków, by wspierali polską Barbie, a nie rosyjską czy amerykańską.


pomponik.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje