Reklama

× m.pomponik.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Pomponika,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

Plotki

Tyrka: Nie widziałam ojca od siódmego roku życia

Sobota, 27 października 2012 (05:21)

...czyli kolejna gwiazdka o swoim trudnym dzieciństwie.

Zdjęcie

Nina Tyrka, Agustin Egurrola /Andras Szilagyi /MWMedia
Nina Tyrka, Agustin Egurrola
/Andras Szilagyi /MWMedia
Nina Tyrka, tancerka i partnerka Agustina Egurroli, zdradza, jak wygląda jej życie u boku choreografa, kto rządzi w ich związku i dlaczego odkłada decyzję o drugim dziecku. Wspomina także o swoim ojcu...

Nie ma już "You can dance" ani "Tańca z gwiazdami". Agustin częściej jest w domu?

Nina Tyrka: - Tak! Chwała Bogu, że nie ma tych programów, bo Agustin jest o przyzwoitej porze w domu (śmiech). Wymieniamy się w opiece nad Carmenką. Ja do wieczora uczę w szkołach, więc on, jak przyzwoity Polak, wraca o 17.00 do domu, odbiera naszą córeczkę z przedszkola i zajmuje się nią do mojego powrotu.

- Role się trochę odwróciły i całej naszej trójce wyszło to na dobre. Agustin poczuł się w pełni odpowiedzialny, wie, jak smakuje wychowywanie dziecka i że to wielka praca. Mężczyźni tego często nie rozumieją.

Często wspominałaś, że w opiece nad córką pomaga wam twoja mama. Nigdy nie wspominałaś o ojcu...

N.T.: - Cóż, od siódmego roku życia, kiedy rodzice się rozstali, nie widziałam swojego ojca. Natomiast od dziesięciu lat mam drugiego tatę, który jest przecudownym człowiekiem i to właśnie jego uważam za ojca.

Jak żyjesz z teściową? Większość matek jedynaków uważa, że żadna kobieta nie zasługuje na ich syna...

N.T.: - Coś w tym jest (śmiech). Mama Agustina jest nadopiekuńcza, chce, żeby było mu jak najlepiej. A ja oczywiście staram się być wymarzoną synową i ona mnie chyba za taką uważa. Myślę, że to dzięki Agustinowi.

- To on daje jej odczuć, że mnie kocha. Jego mama, chcąc nie chcąc, musi się z tym pogodzić. Nie bez powodu jest tyle dowcipów o teściowych. To trudna rola w życiu kobiety. Ja kiedyś też będę teściową, ale, mam nadzieję, mniej upierdliwą (śmiech). Ale taki jest też urok teściowych.

A relacje Agustina z twoją mamą są dobre?

N.T.: - Oni mają koleżeńskie relacje, bo moja mama jest od niego starsza zaledwie o 4 lata. Są tym samym pokoleniem i bardzo dobrze się dogadują. Poza tym moja mama, jak jej coś nie pasuje, "wali prosto z mostu". To oczyszcza atmosferę.

Agustin chciał posłać Carmen do muzycznego przedszkola. Dlaczego się nie zgodziłaś?

A.E.: - Uważam, że w szkołach muzycznych i baletowych, tym bardziej państwowych, często pracują "treserzy dzieci". Mam złe doświadczenia. Od szóstego roku życia chodziłam na rytmikę połączoną z baletem. Niby było fajnie, chodziliśmy w kółku na paluszkach, ale dla mnie to traumatyczne.

- Nie chcę fundować tego memu dziecku na starcie. Carmen przepięknie rysuje i być może i tak wybierze artystyczną drogę, ale wtedy, kiedy sama o tym zdecyduje. Dziecko ma mieć dzieciństwo, a nie od małego życie w reżimie.

Kto trzyma w ryzach wasz dom?

N.T.: - Oczywiście, że ja. Gdyby miał to robić Agustin, byłby to jakiś totalny sajgon (śmiech). On jest artystą, któremu nie przeszkadza bałagan. Ja muszę mieć wszystko poukładane: plan dnia, zapłacone rachunki, poustawiane talerze w szafkach. On trzyma w ryzach firmę, a ja dom. Niby się śmieje, że u nas jest poukładane jak w aptece i że go ganiam, że ma po sobie sprzątać, ale myślę, że w głębi ducha docenia, że o to wszystko dbam.

Dlaczego nie zalegalizowaliście nadal waszego związku?

N.T.: - Jesteśmy ze sobą związani na całe życie, na dobre i na złe. Bo mamy dziecko, a to więcej niż papierek. Będzie ślub, będę szczęśliwa. Ale nie znaczy, że jak go nie mam, jestem nieszczęśliwa. Nie zaprzątam tym sobie głowy.

Podobno Agustin marzy o drugim dziecku, a ty chcesz tańczyć i uczyć?

N.T.: - To prawda. Ja też chcę mieć drugie dziecko, ale nie teraz, kiedy wróciłam do pracy i robię to, co kocham. Na powiększenie rodziny mam jeszcze czas. Jestem młoda. 

Zdjęcie

Nina Tyrka /MWMedia
Nina Tyrka
/MWMedia

E Balcewicz

43/2012

Artykuł pochodzi z kategorii: Plotki

Na żywo

Reklama

Reklama

Zakupy

Reklama

Zakupy

Reklama

Skomentuj artykuł: Tyrka: Nie widziałam ojca od siódmego roku życia

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

70040

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 0,62 PLN Nota prawna

? O co chodzi z wyróżnieniem

Wasze komentarze (217)

Dodaj komentarz
oo

~oo -

powinna miec grzywke, bylo by jej duzo lepiej

joszko

~joszko -

Czoło od połowy głowy.... a reszta fajna

Jaka

~Jaka -

Apeluję do wszystkich ojców - walczcie o sowoje dzieci. Jeśli tego nie robicie to znaczy, że specjalnie Wam na nich nie zależy. Są różne kobiety, ale nie widziałam jeszcze, żeby zaangażowanemu ojcu zabroniono kontaktu z dziećmi. Zwykle to jest tak, że tatuś ma drugą żonę, kochankę itp. i przychodzi do dziecka kiedy mu się chce. Matkę trafia szlag i wymaga dyscypliny. On ma to gdzieś. Potem kompletnie rezygnuje z kontaktów. Mój były mąż jest całkowicie zaangażowany w wychowanie naszego dziecka, płaci alimenty, spędza z nią wiele czasu, dwa dni w tygodniu i co drugi weekend. Do głowy by mi nie przyszło, aby ograniczać kontakty - przecież moja córka tego potrzebuje, a ja też czasami muszę odpocząć. Natomiast dawca spermy drugiego dziecka jest kompletnie nieobecny, niezainteresowany, nie jest nawet oficjalnie ojcem w papierach. Nic dziwinego, że zerwałam z nim kontakty. On nigdy się nie odezwał nie odwiedził dziecka, nie wysłał ani złotówki na jego wychowanie. Wygodnie mu prowadzić niezobowiązujące życie. Ucieka od odpowiedzialności i nie ma za grosz cywilnej odwagi. Blisko 50-letni. Więc proszę nie mówcie, że to matki izolują facetów od dzieci. FAceci sami się izolują, a potem opowiadają bajki.

marielle

~marielle -

Na pewno są też "źli ojcowie", ale w dużej mierze za to, że dzieci nie mają po rozwodzie kontaktu z ojcem ponoszą MATKI. Może Pani Nina, już jako dorosła kobieta, spróbuje zobaczyć, co jej mama zrobiła, aby kontakt z ojcem miała? Może inne mamy pomyślą, co robią, by dzieci pomimo rozwodu miały dobry kontakt z ojcem też? Nie dobro dziecka jest ważne, ale pieniądze, urażona duma i chęć zemsty przede wszystkim. Gdy dziecko nie ma kontaktu z ojcem, to w dużej mierze dzieki wam "kochające mamusie"!

joko

~joko -

nina musi miec charyzmę , osobowosc nie byle jaka , takiego pedałka złapac i utrzymac to nie lada sztuka. Brawo Nina

ANNA

~ANNA -

Agustin super facet !!!!!! a ona owszem milutka przeciętniutka .........

JOLA

~JOLA -

Oni jacyś tacy południowi ........... a córeczka blondyneczka !!!!!

.

~. -

nie chcę nikogo obrażać...ale bardzo brzydka

HANKA

~HANKA -

a czyja to wina że ojca nie widziała ? nóg nie ma i nie może pójść do niego ?matka musiała ją zbuntować .

ROBERT

~ROBERT -

Nina szybko drugie dziecko bo za kilka lat to już nie z tym facetem będziesz.A szkoda,bo ładne dzieci od takiego faceta.