Reklama
Reklama

Tygodnik zdradza prawdę o firmie Nataszy Urbańskiej! To faktycznie klapa?

Natasza Urbańska (39 l.) twierdzi, że jej firma odzieżowa ma się doskonale. Media uważają coś innego i ogłaszają klapę. Jaka jest prawda? Jak czytamy w „Życiu na gorąco”, nie jest ani tak dobrze, jak twierdzi Natasza, ani tak źle, jak piszą portale internetowe.

Generalnie sytuacja rodzimych projektantów jest teraz nie najlepsza. Dwie dekady temu było zaledwie kilka nazwisk: Baczyńska, Woliński czy Minge, więc i zyski dzieliło między siebie kilka osób. W ostatnich latach ilość projektantów i polskich marek odzieżowych pomnożyła się wielokrotnie. 

Inny problem małych marek to szwalnie, które są w Polsce obłożone zleceniami dla wielkich zachodnich i rosyjskich firm, które zamawiają tysiące sztuk ubrań. Małe marki ustawiają się w szwalniach w kolejce, by uszyć partię 50 sztuk ubrań. Muszą czekać na chwilę przestoju. 

Reklama

W dodatku, przy szyciu małych ilości produkcja musi kosztować dużo. Czasem kilka razy tyle, ile płacą modowi giganci. Doliczając do przeciętnej sukienki koszty produkcji, promocji, sklepu, witryny internetowej, cena sukienki rośnie do tysiąca złotych. A to już nie jest okazyjna cena, jeśli na bazarze lub w "sieciówce" podobna kosztuje 300 zł.

Niektóre marki szyją tylko na zamówienie u konkretnych krawcowych, ale dziś, w dobie upadku szkół zawodowych, o takie niełatwo. Zdolna krawcowa umie w miesiąc uszyć kilkanaście sukienek na miarę, a projektanci potrafią podkradać sobie te panie, bo kto ma niezawodnego krawca, ten żyje. 

Znowu jednak mówimy tu o małych ilościach i wysokich kosztach. Taki właśnie problem dotyka firmę Nataszy Urbańskiej. Faktycznie, jej firma istnieje, produkuje ciekawe ubrania, ale ich ceny są nieadekwatne do polskiego rynku. Kurtka ramoneska za 3 tysiące? Polka znajdzie ramoneskę w "sieciówce" za 300 zł. Może nie tak wyrafinowaną,ale też fajną.

Sprzedaż idzie zatem średnio. Każdy biznesmen wie, że jeśli firma zarabia ledwie na rachunki i pensje pracowników, to z biznesowego punktu widzenia - jest to jednak klapa. Ale nie robi długów, więc nie tak do końca. Spełnia pasje właścicielki i daje pracę ludziom - jest dobrze.

Natasza, choć nie jest łatwo, wciąż produkuje nowe kolekcje, robi sesje, a klientki kupują. Ot, taka mała butikowa firma... Jednak dla biznesmenów z listy "Forbesa" taki biznes to nie biznes, a dla samej Nataszy z pewnością ciężka lekcja polskiej przedsiębiorczości.

Życie na gorąco
Dowiedz się więcej na temat: Natasza Urbańska
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Polecamy