Przejdź na stronę główną Interia.pl

Tomasz Wolny zdecydował się na rewolucję. "Dobra zmiana"!

Tomasz Wolny (36 l.), popularny prezenter Telewizji Polskiej, zdecydował się na "dobrą zmianę" w swoim życiu.

Nigdy nie wstydził się swoich tradycyjnych poglądów, opartych na wierze katolickiej i moralności. Przesiąknął nimi już w młodości. Wychowywał się na jednym z poznańskich osiedli z dużej płyty, wśród biedy i patologicznych rodzin. On i dwójka jego rodzeństwa mieli dużo szczęścia, dorastali w ciepłej, kochającej się rodzinie.

Reklama

Tata był dla nich wzorem, siłą spokoju. Żadne z dzieci nie pamięta, by choć raz podniósł głos czy przeklął. W życiu Tomka dość szybko pojawiły się harcerstwo oraz kościół. O to drugie zadbała mama, która powtarzała, że nie od samego chodzenia tam jest się katolikiem.

Gdy był starszy, wyjeżdżał za granicę, zwiedzał i dorabiał: na budowie na wysokości 100 metrów, jako kelner czy instruktor narciarstwa. Po skończeniu politologii trafił do poznańskiego oddziału TVN 24. - Robota dawała mi wielką satysfakcję, ale i nie oszczędzała smaku porażki. Miałem szczęście, że trafiłem na genialnych ludzi, którzy, nie wiedzieć czemu, inwestowali we mnie czas i uwagę - mówił o początkach swojej dziennikarskiej kariery.

To tu zwróciła na niego uwagę piękna, długonoga brunetka Agata Tomaszewska, doświadczona prezenterka. - Była dla mnie wzorem i pierwszą nauczycielką - mówił po latach z wdzięcznością. I dodał, że odkąd powiedzieli sobie "tak", codziennie budzi się u boku najlepszej żony pod słońcem. Wkrótce na świecie pojawiły się dzieci: Zosia (7 l.), dwa lata młodszy Tymon i trzyletnia Halszka.

- To szczęście w najczystszej postaci, ale i największe zobowiązanie, by je wychować i zadbać o przyszłość - podkreśla dziennikarz. Ostro zabrał się do pracy. Propozycja z TVP była dla niego wyzwaniem, również logistycznym. Wstawał w nocy, by pociągiem dotrzeć na poranny program. A po pracy biegł na dworzec, by wieczorem zdążyć zobaczyć dzieci, zanim żona położy je spać.

Wkrótce nie był w stanie poradzić sobie ze zmęczeniem. To dlatego pomysł z osiedleniem się w stolicy powracał coraz częściej. Dopiero gdy jego ukochana po urlopie macierzyńskim otrzymała propozycję pracy w TVN24 Biznes i Świat w Warszawie, nabrał realnego kształtu.

- Wtedy podjęliśmy decyzję o przeprowadzce - zdradza Wolny. Dziennikarz przyznaje, że razem obawiali się, jak na tę zmianę zareagują ich pociechy. - Pewnego dnia posadziliśmy starsze dzieci na kanapie i powiedzieliśmy: "W Warszawie czeka na was wymarzone piętrowe łóżko". I choć nie było im łatwo zostawić wszystko, co do tej pory znały, to wydaje mi się, że zniosły to lepiej od nas - wyznaje Tomek.

Duża w tym zasługa Agaty. Jej mąż bardzo to docenia. - Gdyby nie ona, nic by z tego nie wyszło. Właściwie nie byłoby niczego sensownego w moim życiu - komplementuje życiową partnerkę. Ci, którzy ich znają, twierdzą, że świetnie się dobrali. Razem hołdują tym samym priorytetom. Rzadko można ich spotkać na bankietach, bo szkoda im czasu, który wolą spędzić, tak jak lubią, z dziećmi. Dziennikarz zapytany, gdzie widzi siebie za 20 lat, odpowiada: "Na pewno przy żonie i dzieciach. Nie chcę niczego zmieniać".

***

Zobacz również:

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje