Reklama

× m.pomponik.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Pomponika,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

Plotki

To był prawdziwy cios dla Haliny Frąckowiak!

Sobota, 15 września 2012 (05:00)

Z ojcem swojego syna Halina Frąckowiak (65 l.) rozstała się dawno temu. Dziś nie może pogodzić się z jego śmiercią.

Zdjęcie

Halina Frąckowiak /Jarosław Antoniak /MWMedia
Halina Frąckowiak
/Jarosław Antoniak /MWMedia
We wtorek 4 września Józef Szaniawski wstał wcześnie. Żeby wejść na Świnicę z doliny, potrzebował przynajmniej 2,5 godziny, na szczycie był około 11, jako jeden z pierwszych tego dnia turystów. Stamtąd zadzwonił do syna.

Powiedział, że jest mgła, ale poza tym pięknie. Potem poszedł w kierunku Zawratu. Około 11.50 ratownicy TOPR otrzymali zawiadomienie, że na wysokości Niebieskiej Turni od strony Doliny Pięciu Stawów z wysokości ok. 50 metrów spadł mężczyzna.

Z powodu złych warunków pogodowych śmigłowiec TOPR wylądował dopiero po około 30 minutach. Ratownicy reanimowali rannego przez kilkadziesiąt kolejnych minut (wcześniej robili to turyści). Kilka minut po 13 stwierdzili zgon.

Dla Haliny Frąckowiak wiadomość o śmierci Józefa Szaniawskiego była szokiem. Był jej wielką miłością, ojcem syna Filipa i choć rozstali się wiele lat temu, w latach 90., to przecież utrzymywali kontakt, spotykali się na rodzinnych uroczystościach, ślubie syna, chrzcinach wnuczka.

Józef Szaniawski wielokrotnie był w Tatrach. Dobrze znał te góry. Nikt nie spodziewał się, że z tego wrześniowego wyjazdu już nigdy nie wróci. Halina Frąckowiak i Józef Szaniawski poznali się pod koniec lat 70.

Ona była gwiazdą - w plebiscycie pisma "Non Stop" zajęła drugie miejsce w konkursie na najpopularniejszą piosenkarkę 20-lecia - on dziennikarzem Polskiej Agencji Prasowej. Właśnie skończyło się jej małżeństwo z reżyserem i dokumentalistą Krzysztofem Bukowskim.

Pobrali się w 1972 roku, spędzili razem siedem lat. W 1980 roku Halina Frąckowiak zaśpiewała piosenki do jego dyplomu - filmu "Muzyka filmowa Krzysztofa Komedy", choć nie byli już wtedy małżeństwem. Krzysztof Bukowski zmarł w 2001 roku.

W 1980 roku Halina Frąckowiak urodziła syna Filipa. Ponieważ nigdy nie wzięła ślubu z Józefem Szaniawskim, otrzymał i nosi do dziś jej nazwisko.

Filip miał pięć lat, kiedy w 1985 roku Józef Szaniawski trafił do więzienia. Otrzymał wyrok 10 lat z artykułu o szpiegostwie, w rzeczywistości chodziło o wspólpracę z Radiem Wolna Europa, którą prowadził od połowy lat 70.

Szaniawski spędził w więzieniach kilka lat. Bramę Barczewa opuścił tuż przed Bożym Narodzeniem 1989 roku, kiedy premierem od kilku miesięcy był Tadeusz Mazowiecki. Był ostatnim politycznym więźniem PRL.

"Halina na mnie strasznie czekała, tak jak może czekać kochająca kobieta" - opowiadał po latach. To było prawie jak z jakiejś romantycznej powieści XIX wieku.

Nigdy nie przyszła do więzienia inaczej, niż superelegancko ubrana, umalowana, na wysokich obcasach. Pamiętam, mieliśmy kiedyś takie dramatyczne widzenie na Rakowieckiej. Ona się popłakała, bo wyglądałem wtedy bardzo źle, jak nigdy wcześniej. Dwa miesiące po wyjściu Szaniawskiego na wolność Halina Frąckowiak miała wypadek.

4 marca 1990 roku, podczas powrotu z koncertu, kierowca jej samochodu wyjechał z ulicy podporządkowanej prosto pod nadjeżdżający samochód. Uderzenie było z jej strony. Przeżyła. Kiedy odzyskała przytomność przypomniała sobie słowa wróżki: "Losu się nie da oszukać, ale żyć będziesz".

W szpitalu spędziła dziewięć miesięcy. "Telefonowałem do mamy często, nawet lekcje mi pomagała przez telefon odrabiać" - opowiadał Filip Frąckowiak. "Pojechałem z ojcem do szpitala w Gorzowie. Miała taką pokaleczoną twarz i bezwładne w nogi gipsie. Byłem przerażony, ale nawet przez sekundę nie pomyślałem, że mama może umrzeć. Mamy przecież nie umierają" - wspominał.

Halina Frąckowiak i Józef Szaniawski ostatecznie rozstali się w połowie lat 90. Piosenkarka tylko raz powiedziała publicznie o swoim związku. "Od początku, z powodu cech osobowościowych ojca Filipa, ten związek był dla mnie i dla syna bolesny i trudny. Nasze drogi ostatecznie się rozeszły, ale wychowałam Filipa tak, aby miał kontakt z ojcem" - powiedziała.

Ten kontakt zaowocował, bo zawodowo Filip Frąckowiak poszedł w ślady ojca. Jest dziennikarzem, m.in. był wydawcą serwisów zagranicznych w TVP Info. Józef Szaniawski przez wiele lat był w Polsce reprezentantem prawnym pułkownika Ryszarda Kuklińskiego.

Napisał o nim kilka książek. Ostatnio był publicystą (m.in. "Naszego Dziennika") i wykładowcą akademickim.

Zdjęcie

Wyprawa w góry skończyła się dla Józefa Szaniawskiego tragicznie. Profesor spadł w przepaść /Jarosław Wojtalewicz /AKPA
Wyprawa w góry skończyła się dla Józefa Szaniawskiego tragicznie. Profesor spadł w przepaść
/Jarosław Wojtalewicz /AKPA

EP

nr 37/2012


Artykuł pochodzi z kategorii: Plotki

Życie na gorąco

Reklama

Reklama

Zakupy

Reklama

Zakupy

  • Oceń tekst

    Ocen: 208

Reklama

Skomentuj artykuł: To był prawdziwy cios dla Haliny Frąckowiak!

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

70040

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 0,62 PLN Nota prawna

? O co chodzi z wyróżnieniem

Wasze komentarze (505)

Dodaj komentarz
Kiti

~Kiti -

Wspominam Profesora z Wankowicza

Pol-Pat

~Pol-Pat -

W tym żal tylko Pana Prof. J. Szaniawskiego.Życie osobiste Jego nie było szczęśliwe.Po prosty źle wybrał- miał pecha. Nie dla Niego ta kobieta. Ale to co robił dla Polski jest WIELKIE. Bóg Mu za to zapłaci. I Polacy docenią.

n

~n -

No i co? Nic się nie stało? WSI nigdy nie zapomniało mu Kuklińskiego... Ale pamietajcie, że WSI to GRU. Przypadki są możliwe tylko w filmach.

marek

~marek -

Z tekstu wvnika ze sie pobrali ale potem ,ze sie nigdy nie pobrali.Wiec teraz jestem glupszy niz na codzien.Moze ktos mnie wyprostuje,prosze.

janusz

~janusz -

dzieci nieślubne, chwalenie zdrajców ojczyzny , szanuj bliźniego swego aż koszula spadnie z niego. Jakie to katolickie i PIS- owskie. Właśnie wróciłem ze spotkania z Filipem Frąckowiakiem, żaden z niego mówca a wypowiedzi takie, że nie wiadomo o co chodzi, tragedia.

JANEK Z KRAKOWA

~JANEK Z KRAKOWA -

JÓZEF SZANIAWSKI --- WIELKI PATRIOTA, ZGINĄŁ W NIEWIADOMY SPOSÓB JAK WIELU JEMU PODOBNYM, KTÓRZY ZGINĘLI W WYPADKACH LUB TEŻ POPEŁNILI SAMOBÓJSTWO, A KTÓRZY BYLI PO STRONIE PIS-U, RADIA "MARYJA" I W OPOZYCJI DO OBECNEJ WŁADZY RZĄDZĄCEJ W POLSCE. WYRAZY WSPÓŁCZUCIA DLA JEGO SYNA - FILIPA ORAZ DLA HALINY FRĄCKOWIAK.

Maria

~Maria -

Prof.Szaniawski to wspaniały człowiek. Mnie nauczył historii !!! bo przez całe lata w PRL niewie prawd nam przekazano o Ojczyżnie. Jest mi brak Jego wykładów w radio Maryja. Jego synowi,panu Filipowi gratuluję Ojca! i Mamy także. Nie mamy prawa wpychać nosy w życie prywatne. Współczuję Im po odejściu do Pana Ojca pana Filipa.

mateusz

~mateusz -

komiczna jest ta profesorska menażeria Rydzyka, jeden za komuny zajmował się chwaleniem marksizmu, drugi na zmianę to władzę chwalił to z nią walczył i te wzory cnót katolickich, konkubiny, nieślubne dzieci, związki pod koniec życia z 20 letnimi studentkami :D chodzą i pierniczą o wartościach i Bogu :)

n

~n -

Uczył mnie historii. Do szkoły przyjeżdżał motorem. Na lekcjach czasem graliśmy z nim w szachy, albo pozwalał nam się uczyć do jakiejś ważnej klasówki w tym dniu z innego przedmiotu. Stosował niekonwencjonalne metody nauczania polegające na wybiórczym wyłuskiwaniu tematów z ówczesnych podręczników. A były to lata 80-te. W większości jednak poruszał tematy, które jedynie pasjonaci historii znali - zabawne, np. o Kościuszce, który uciekał przez pole, bo go ojciec jego dziewczyny nakrył w jej pokoju, gdy wszedł do niej oknem, itd., itp. Człowiek bez sztampy, szufladek, inteligentny, pełen uroku buntownik. Pamiętam, kiedy na jednej z lekcji akurat spytał mnie o zadaną do nauczenia formułkę z podręcznika "Co to jest Ojczyzna?", (opisaną chyba na półtorej strony książki), a ja nieprzygotowana, nie mająca nic do stracenia, po bandzie pojechałam cytatem Norwida w odpowiedzi,: "Ojczyzna, to jest wielki zniorowy obowiązek". I koniec. Właściwie brzmiało jak kpina... - Aśka - łypnął na mnie szelmowskim okiem, z cynicznym grymasem półgębka - wstawiam ci 5, którą wpisuję do dziennika, ale za tydzień musisz obronić tę odpowiedź. I wstawił 5 :))) Za tydzień wykułam regułkę na "blachę" - lecz w skrytości serca wiedziałam, że mój Norwid był mu bliższy. Taki był. Pełen wyważonego luzu, dystansu do siebie i ludzi. Pełen fantazji, wyobraźni, uroku. Ciepły lecz jednocześnie mocny, dobry, sprawiedliwy oraz wierny najwyższym wartościom. Nieugięty, niezłomny, odważny... Właśnie takiego go pamiętam. Profesorze, wiem, że "tam" również będzie pan wojował :) I tak trzymać ! Kiedyś wszyscy się tam spotkamy :) Do zobaczenia. Aśka.

Antoni Macior

~Antoni Macior -

Nigdy nie wzięli ślubu i mieli nieślubne dziecko - a on jako prawdziwy Polak i prawdziwy katolik - pracownik wykładowca u rydzyka był dla nich ( słuchaczy i rydza ) wielkim człowiekiem czynu i przykładem jak należy postępować w życiu. Często publicznie w radiu rydzyka wyzywał ludzi od zdrajców i sprzedawczyków chociaż nie miał na to dowodów, bronił zdrajcę Polski - Oto jeden z wielu bohaterów IV RP