Reklama
Reklama

Tak wygląda małżeństwo Grzegorza i Agnieszki Hyżych. "Idealnie się uzupełniają"

​Ostatnie dwa lata, które spędzili jako małżonkowie, Grzegorz Hyży (30 l.) i jego ukochana Agnieszka (32 l.) uważają za najszczęśliwsze w swoim życiu. Miłość dodaje im skrzydeł, nawet gdy piętrzą się problemy. Znajomy ujawnia, jak naprawdę wygląda ich związek.

Oboje są niezmiernie zapracowani. Agnieszka Popielewicz-Hyży jest jedną z najpopularniejszych prezenterek Polsatu i właścicielką portalu ślubnego. Jej mąż Grzegorz Hyży to jedna z najgorętszych gwiazd polskiej sceny muzycznej. Na koncerty wokalisty przychodzi mnóstwo fanów, a jego piosenki podbijają listy przebojów. 

Jednak nad rozwijanie własnych karier małżonkowie stawiają pielęgnowanie łączącego ich uczucia i dbanie o rodzinę. Ona ma córeczkę z poprzedniego związku, a on dwóch synów, którzy na co dzień mieszkają ze swoją matką - Mają Hyży (27 l.). 

Reklama

- Wiem, że on marzył o prawdziwym domu z obiadem na stole. Z przyjemnością gotuję, kiedy tylko mogę - wyznała niedawno w wywiadzie dla "Pani" Agnieszka. - Gdy są z nami dzieci, rytm dnia wyznaczają przedszkole, praca i wspólne aktywności. Cieszymy się, kiedy możemy podejmować gości, celebrować święta - powiedziała. 

Jednak tworzenie patchworkowego domu jest niełatwym wyzwaniem.  

- Zakochałem się w Agnieszce takiej, jaka jest, z jej bagażem doświadczeń, z jej macierzyństwem. Nie zastanawiałem, czy to będzie problematyczne dla związku - wyznał Grzegorz. - Nie wszystkie strony naszej rodzinnej układanki się sprawdzają, więc musimy być dwa razy silniejsi jako para - dodał, nawiązując do konfliktów z eksżoną. 

Gdy cztery lata temu drogi Agnieszki i Grzegorza przecięły się po raz pierwszy na festiwalu w Opolu, oboje byli na życiowych rozstajach. Jej związek z Mikołajem Witem, ojcem jej córeczki Marty (4 l.), chylił się ku końcowi. On był już po rozwodzie z Mają, matką jego pięcioletnich synów bliźniaków Wiktora i Aleksandra. 

Choć Grzegorz - występujący na festiwalu - i Agnieszka - prowadząca - dzielili jeden kamper, w 2013 r. jeszcze nie zakochali się w sobie. Za to za rok, na festiwalu w Sopocie, nieoczekiwanie "zaiskrzyło". 

- Coś mnie w niej urzekło. Poprosiłem ją o numer telefonu i obiecałem, że wkrótce zadzwonię - zdradził piosenkarz. 

Niestety, kontakt do Agnieszki nie zapisał się w pamięci jego smartfona. Z pomocą pospieszyła Grzegorzowi Joanna Koroniewska, zaprzyjaźniona z obojgiem. 

- Udawałem, że chodzi o sprawy zawodowe. A Joasia przekazała mi ten numer "z pełną świadomością". Uznała, że pasujemy do siebie - opowiedział muzyk. 

Rodzące się uczucie zakochani starali się utrzymać w sekrecie. Szybko przekonali się, że to nie przelotna miłość, ale wyjątkowe pokrewieństwo dusz. Zaręczyli się na Kubie w lutym 2015 r., a pobrali w lipcu tego samego roku w Rzymie. Oboje uważają, że dawne błędy nauczyły ich, jak dbać o to, co najważniejsze. 

- Z doświadczenia wiem, że para musi umieć wygospodarować czas tylko dla siebie - podkreśliła prezenterka. 

Właśnie spełniła swoje wielkie marzenie i poleciała z mężem do Japonii. W Tokio spędzają bardzo romantyczne chwile.  

Znajomi Agnieszki i Grzegorza są przekonani, że łączy ich wyjątkowe uczucie. - Idealnie się uzupełniają, wspierają i nie zazdroszczą sobie sukcesów- mówi "Na Żywo" dobrze poinformowana osoba. 

Prezenterka ceni męża za jego zrównoważenie, siłę i optymizm. On z kolei podziwia jej ciepło i umiejętność budowania domowego ogniska. - To ona sprawiła, że dom stał się dla mnie oazą spokoju - powiedział muzyk. 

Choć zakochanym zdarza się czasem pokłócić, godzą się szybko. - Jesteśmy typowo włoskim małżeństwem, bez cichych dni - stwierdziła Agnieszka.

***
Zobacz więcej materiałów:

Na żywo
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama