Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Skandal w TVN

"Żarcik" Bartka Węglarczyka na temat Ukrainek dotarł już za naszą wschodnią granicę.

Przypomnijmy: podczas przeglądu prasy w "Dzień dobry TVN" dziennikarz i były szef działu zagranicznego "Gazety Wyborczej", rozmawiając z Jolantą Pieńkowską, nazwał pracujące w polskich domach Ukrainki robotami kuchennymi.

Reklama

"Szkoda, że takich robotów w domu nie ma" - ubolewała prowadząca. Węglarczyk odparł: "Są, nazywają się Ukrainki".

Pieńkowska: "Proszę cię".

Węglarczyk: "Sprzątają wszystko w domu, no, hahahahaha".

O całym zdarzeniu pisze już "Ukraińska prawda": "Dziennikarz i wieloletni korespondent 'Gazety Wyborczej' w Moskwie, Bartek Węglarczyk, często nazywał Ukrainę swoim domem. Do zajścia doszło podczas transmisji na żywo porannego programu 'Dzień Dobry TVN'. Jolanta Pieńkowska, gospodyni show, skarżyła się, że wciąż nie ma robotów sprzątających domy. Na co Bartek Węglarczyk odpowiedział: 'Są! Nazywają się Ukrainki'. Pieńkowska próbowała go powstrzymać, jednak bez skutku".

Pod publikacją pojawiły się liczne komentarze, piętnujące polską arogancję i pychę. Inne przyznawały Bartkowi rację: "Prawdę powiedział, Ukrainki są nie tylko robotami, ale również sex-robotami w całej Europie".

Choć prezenter przeprosił na Facebooku za swoją wypowiedź (Wyszło idiotyczne, z mojej winy, zamieszanie z Ukrainkami, dziś w DDTVN. W ogóle mi nie chodziło o obrażanie ich, lecz o to, że są źle przez bardzo wielu pracodawców traktowane. Ale powiedziałem, jak powiedziałem, rozumiem, że można było to zrozumieć inaczej, więc wszystkich bardzo, bardzo przepraszam. Nie takie intencje, za szybki język), niesmak pozostał.

Zobacz wideo:

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Bartosz Węglarczyk | TVN SA | skandal

Reklama

Wasze komentarze (420)

Dodaj komentarz Sortuj

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje