Reklama
Reklama

Sergiusz Żymełka był gwiazdą serialu "Rodzina zastępcza". Co dzisiaj robi?

Jako Filip Kwiatkowski w popularnym serialu "Rodzina zastępcza" Sergiusz Żymełka (25 l.) skradł serca milionów. Swojego życia nie związał jednak z aktorstwem.

Gdy pojawił się na szklanym ekranie jako uroczy "syn" Gabrieli Kownackiej i Piotra Fronczewskiego, miał osiem lat.

Nie był jednak nowicjuszem na planie. Wcześniej zagrał w komedii "Złoto dezerterów" Janusza Majewskiego i kilku przedstawieniach Teatru Telewizji dla dzieci. Na planie był pierwszy do płatania figli.

Jak dziś wspomina "Rodzinę zastępczą", gdzie spędził dziesięć lat?

- Serial mnie wychował. Z dzieciaka, co ma pstro w głowie, zmieniłem się w młodzieńca patrzącego na rzeczywistość nieco poważniej. To była świetna lekcja życia. Wiele nauczyłem się także o zawodzie aktora - mówi Sergiusz Żymełka "Życiu na Gorąco".

Reklama

Ponieważ z natury jest wesoły, na planie też często płatał ekipie figle. Bez powodu, ot tak, żeby coś się działo. - Latałem jak oszalały, uciekałem, chowałem się w różnych zakamarkach. Bardzo współczuję ekipie - śmieje się w rozmowie z tygodnikiem.

Zaprzyjaźnił się ze swoim serialowym "rodzeństwem": Olą Szwed, Misheel Jargalsajkhan, Moniką Mrozowską i Aleksandrem Ihnatowiczem. Sam jest jedynakiem. - W ogóle tego nie czuję. Brak rodzeństwa rekompensują mi moi serialowi bracia i siostry. Kochamy się jak w prawdziwej rodzinie, mimo że nie łączą nas więzy krwi - mówi.

Przygoda z "Rodziną..." skończyła się w 2009 roku. Jako oficjalny powód podano spadek oglądalności. Aktorzy musieli zmierzyć się także z wielką tragedią: na raka zachorowała Gabriela Kownacka, którą szczerze kochali. Kiedy odeszła, Sergiusz miał 19 lat.

- Pani Gabrysia była dla wszystkich bliskim człowiekiem. Zawsze otaczała nas opieką na planie, pomagała nam grać. Nie ma słów, które mogłyby ją opisać. Miała w sobie taką klasę, której dzisiaj się już nie spotyka. Wątpię, aby ktoś mógł zastąpić panią Kownacką.

Na ekranie pojawiał się coraz rzadziej. Zagrał w serialu "Na Wspólnej", rok temu w "Ojcu Mateuszu". Choć deklarował, że chce studiować w szkole aktorskiej i marzy o pracy w teatrze, zdecydował się pójść zupełnie inną drogą, czym zaskoczył wszystkich.

Wybrał ciekawy kierunek - psychologia w biznesie - w Wyższej Szkole Zarządzania i Prawa. Na szczęście wciąż możemy go oglądać w roli rozkosznego Filipka, bo serial powtarzany jest do dziś.

***

Zobacz więcej materiałów o gwiazdach:

Życie na gorąco
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama