Reklama
Reklama

Pilnie skrywana tajemnica Tomasza Mackiewicza wyszła na jaw! Zostawił prochy syna na szczycie góry!

Tomasz Mackiewicz (+ 43 l.) kilka lat temu odbył jedną z ważniejszych wypraw w swoim życiu. Zadedykował ją swemu zmarłemu synowi...

Historią Tomasza Mackiewicza wciąż żyje cały kraj. Tragedia na Nanga Parbat poruszyła ludzi, którzy coraz bardziej zaczęli interesować się himalaistą. 

Media szybko przypomniały o jego problemach z narkotykami. Mężczyzna po kilku odwykach wygrał z nałogiem. Wtedy zaczął podróżować po świecie. W Niemczech poznał Joannę, która została jego pierwszą żoną. Wtedy też zrodziła się w nim pasja do zdobywania górskich szczytów. 

W 2009 roku zdobył Chan Tengri. Wideo z tego wydarzenia zamieścił w sieci i zadedykował je swoim bliźniętom - Xaweremu i Maksowi. W najnowszym "Newsweeku" możemy wyczytać, co jeszcze tam zaszło.

Reklama

"Prawie godzinny film umieszcza w sieci, dedykuje go dzieciom - bliźniakom Xaweremu i Maksowi. Wyjmuje z plecaka zawiniątko. Mówi coś przez chwilę, płacze. Pod metalową piramidą na szczycie kładzie foliową torebkę. Dopiero osiem lat temu przyznał, że w torebce wniósł na szczyt prochy Xawerego" - czytamy w tygodniku.

Niewiele później rozpadło się jego małżeństwo. Mackiewicz nie ukrywał, że przyczyniła się do tego śmierć syna.

"Nie byliśmy idealnie dobrani, a w tym wszystkim zdarzyła nam się traumatyczna historia. Zmarło nam dziecko. Po czymś takim trudno się otrząsnąć, a to co popękane - posklejać" - miał napisać na Facebooku.

Później w jego życiu pojawiła się Anna, z którą ma nowe potomstwo. Początkowo nawet stara się być przykładnym ojcem, dbającym o byt swojej rodziny.

"Z nową partnerką i nowymi dziećmi przez jakiś czas jest przykładną głową rodziny: stawia maszty pomiarowe. (...) Tomek pracuje na wysokości, nieźle zarabia" - czytamy.

Potem jednak miłość do gór zwyciężyła. Bez reszty pochłonęła go wizja zdobycia Nanga Parbat - jednego z ostatnich niezdobytych zimą ośmiotysięczników. 

Mackiewicz próbował zdobyć szczyt aż siedem razy. Za ostatnim w końcu się to udało, ale zapłacił za to najwyższą cenę - własne życie...

***


pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Mackiewicz
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Polecamy