Przejdź na stronę główną Interia.pl

Oskarżona o kradzież Julia Pietrucha nabiera wody w usta. Chce wyciszyć sprawę

Julia Pietrucha (28 l.) i Ian Dow (33 l.) tworzyli kolorową parę. Siedem lat temu wzięli ślub w obrządku buddyjskim. Niestety, piękna miłość się skończyła, a Ian chce pozwać byłą ukochaną do sądu.

Wydawali się parą idealną. Dwa barwne ptaki, niespokojne duchy, które zamiast stabilizacji wolą niekończące się podróże. Bardziej niż mieć, chcą być, cieszyć się swobodą i miłością. Jak się okazuje, nawet tak zgrana para jak Julia i Ian nie zdołała uciec od prozy życia, a po rozstaniu nie potrafili porozumieć się w kwestiach finansowych.

Reklama

Na swoim facebookowym profilu Amerykanin zdradził niedawno, że Julia nie rozliczyła się z nim, mimo że był współtwórcą jej płyty "Parsley", wydanej w ubiegłym roku. To on zaprojektował okładkę i książeczkę, w którą opakowana jest płyta, oraz zmontował promujący ją klip "On my own".

"Minął rok i od bardzo dawna nie słyszałem piosenki, ani nie widziałem tego wideo. Nienawidzę tego projektu bo sprawia mi ból. Nie jego zawartość, bo jestem nadal dumny z mojej pracy, ale boli mnie fakt, że został ukradziony przez osobę, której ufałem i kochałem najbardziej na świecie. (...) Chciałbym móc ją pozwać. Naprawdę bardzo bym tego chciał, ale nie jestem do tego zdolny. Na razie..." - napisał Ian, wywołując medialną burzę.

Od pierwszego wejrzenia

Bajkowa miłość Polki i Amerykanina wybuchła na planie amerykańsko-węgierskiego horroru "Klątwa Styrii". Ona grała jedną z głównych ról, on był scenografem. - To była miłość od pierwszego wejrzenia. Gdy go zobaczyłam, oblałam się rumieńcem - zdradziła Julia w jednym z wywiadów. To ona zrobiła pierwszy krok, by go poznać. - Musiałam pomóc mu zrozumieć przeznaczenie - wyznała.

Zakochani prowadzili kolorowe życie, a do szczęścia nie potrzebowali wiele. Wsiadali na motocykl i podróżowali po Ameryce i Azji. W 2011 r. pobrali się w obrządku buddyjskim, bo taką religię wyznawał Ian. W Polsce nie zalegalizowali tego ślubu, więc w świetle prawa nie byli małżeństwem. Aktorka chętnie opowiadała o swoim szczęściu.

- Ian uczy mnie otwartości, rozmawiania o wszystkim, uśmiechu, nawet jak pogoda za oknem do tego nie nastraja - zachwycała się ukochanym.

Wspólna praca nad płytą "Parsley" jeszcze bardziej ich zbliżyła. Julia udowodniła, że ma także duży talent wokalny. Nie ukrywała, że partner wspiera jej twórczość. - Ian to człowiek renesansu. Zajmuje się wszystkim. Ma otwartą duszę i otwartą głowę, jest bardzo mądrym człowiekiem, ma rozwiniętą empatię. Problem jest w tym, że nie może skupić się tylko na jednej rzeczy, poświęcić się jednej sprawie. Ale to jednocześnie jego zaleta - wyznała.

O rozstaniu pary, do którego doszło w 2016 r., długo nikt nie wiedział. "Julia zostawiła mnie w lipcu, gdy byłem w Ameryce. Nie miałem wtedy niczego. Pieniędzy na czynsz, żadnych ubrań ani niczego z dobytku, który został w Polsce" - wyznał Ian.

Pożalił się, że aktorka zerwała z nim wszelki kontakt i nie oddała mu jego rzeczy. - Julia zablokowała wszelki kontakt ze mną i nie odnosi się do żadnej dotyczącej mnie sprawy. Wszystko poza walizką, z którą wróciłem do Stanów, nadal jest w jej posiadaniu, w tym także cała moja twórcza praca i biznes, z których wciąż korzysta, wykonuje wokalnie w jakiś sposób przypisując sobie ich autorstwo.

Nie chcę się wypowiadać

Znajomi, zszokowani wyznaniem Iana, mocno go wspierają. Co dziwne, po jego stronie opowiada się nawet rodzona siostra aktorki - Gabriela Pietrucha. "Jesteś teraz mądrzejszy. Bądź silny i tak trzymaj" - napisała na Facebooku w odpowiedzi na jego dramatyczne słowa.

Ian wrócił do rodzinnej Kalifornii, gdzie mieszka w odremontowanym ambulansie z psem Dinem. W jednym z wywiadów wyznał, że miłość zniszczyła wspólna praca. "Po wyprodukowaniu płyty już naprawdę się nienawidziliśmy. Jeszcze trochę staraliśmy się ratować to, co z nas zostało, ale nic nie działało" - powiedział Ian "Gwiazdom", dodając, że Julia rzuciła go przez telefon.

"Zrozumiałem, że dzięki rozstaniu jestem dla siebie lepszy. Żyję w zgodzie ze sobą, tu, gdzie lubię. Polska nigdy nie była moim krajem".

Julia poproszona o komentarz do zarzutów byłego partnera, w e-mailu do redakcji napisała: "Nie chcę się wypowiadać na ten temat. To jest prywatna sprawa między mną a Ianem i taka powinna pozostać".

Na warszawskich salonach plotkuje się, że aktorka znudziła się partnerem, który nie myślał o życiowej stabilizacji. To, co w nim pokochała, zaczęło ją drażnić. Podobno spotyka się z innym mężczyzną.

***

Zobacz więcej materiałów o gwiazdach:

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje