Reklama
Reklama

Ojciec Wojciecha Szczęsnego o synu. Co za szczerość!

Wojciech Szczęsny (27 l.) od kilku lat nie ma najlepszego kontaktu ze swoim ojcem, Maciejem (52 l.). Szczęsny senior w najnowszym wywiadzie wyznał, od czego to wszystko się zaczęło. Do tej pory nie za bardzo wie, dlaczego syn się od niego odsunął. Rzeczywiście jest między nimi aż tak źle, że nawet ze sobą nie rozmawiają?

Nie jest tajemnicą, że między Wojciechem Szczęsnym a jego ojcem Maciejem nie układa się najlepiej. Doszło do tego, że syn nie pojawił się na jego ślubie z młodszą od siebie o 26 lat Dominiką. Miał zignorować zaproszenie i wszelkie wiadomości. Z kolei Maciej Szczęsny na ślub Wojtka i Mariny przyszedł.

W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" ojciec bramkarza reprezentacji Polski wyznał, że nie ma pojęcia, dlaczego syn nie utrzymuje z nim kontaktu. "Któregoś pięknego dnia go zaprzestał" - ocenił. 

Ostatnio odbył się wernisaż, na którym zaprezentowane zostały zdjęcia Macieja Szczęsnego. Pojawili się bliscy, ale Wojtka zabrakło. 

Reklama

"Mój syn nie utrzymuje ze mną kontaktów, więc nawet nie wiem, czy w ogóle wie, że robię wystawę. A gdyby nawet wiedział, to nie przyszłoby mi do głowy, by psuć mu terminarz, pewnie ma jakąś sesję do Gali lub VIVY" - stwierdził. 

Jego zdaniem ich relacje układały się świetnie przez 24 lata. Rozmawiali ze sobą po każdym meczu Wojciecha. Aż do 2013 roku. Wtedy coś się zmieniło. 

Wieczorem syn zadzwonił do ojca, by zaprosić go na jego dwa mecze: sobotnie spotkanie w Premier League i wtorkowe w Lidze Mistrzów. Jak zareagował Maciej Szczęsny? 

"Przed tą rozmową przeżyłem dwa tygodnie wielkiego, absurdalnego stresu. Zaproponowałem mu, że wrócę dopiero w czwartek, żebyśmy w środę mieli czas pogadać. Potrzebowałem tego. 'Jasne tato, nie ma problemu. Jutro wyślę ci wszystkie szczegóły, numer lotu, napiszę, kto po ciebie przyjedzie na lotnisko'. Rozmawialiśmy przez godzinę. W końcu Wojtek zakończył słowami: 'Przepraszam cię tato, ale dwa dni temu wprowadziła się do mnie Marina, ona wcześnie chodzi spać i cały czas mnie woła, żebym przyszedł. Pogadamy, jak się zobaczymy'. Czekałem na koordynaty, ale już ich nie dostałem. Kamień w wodę. Wysyłałem do niego maile, smsy, na nic nie odpowiedział" - zdradził. 

***
Zobacz więcej materiałów:

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Wojciech Szczęsny
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Polecamy