Przejdź na stronę główną Interia.pl

Małgorzata Kożuchowska interweniowała w sprawie zwolnionej pracownicy!

Małgorzata Kożuchowska (46 l.) - jako ambasadorka Różowej Wstążki - upomniała się o zwolnioną z pracy chorą na raka pracownicę firmy kosmetycznej.

10 czerwca na Bulwarach Wiślanych w Warszawie odbyła się impreza "Dzień Różowej Wstążki. Razem Przeciwko Rakowi Piersi". Celem akcji organizowanej przez znaną markę kosmetyczną było wsparcie chorujących kobiet, dofinansowanie badań oraz promowanie profilaktyki i świadomości, że rak to nie wyrok.

Reklama

Małgorzata Kożuchowska w styczniu tego roku podpisała z koncernem lukratywny kontrakt na reklamowanie jego produktów. Jeden ze spotów nagrywała w słonecznym Rzymie. Jednocześnie stała się też twarzą Różowej Wstążki. Nie wahała się ani przez chwilę, czy przyjąć tę propozycję.

- To jedna z największych inicjatyw społecznych w Polsce - mówiła. Nie spodziewała się jednak, że jej debiut jako ambasadorki szczytnego projektu przybierze tak dramatyczny obrót. Okazało się bowiem, że firma, która chwali się szlachetną akcją wobec chorych na raka kobiet, zwolniła jedną z pracownic cierpiących na nowotwór, powołując się na "niewystarczający poziom multitaskingu" (wielozadaniowości). Pokrzywdzona napisała o tym na Facebooku w dniu, kiedy aktorka świętowała finał akcji.

"Wyrzucono mnie z pracy dwa dni po tym, jak dowiedziałam się, że mam raka piersi. Zostałam więc z rakiem, bez pracy i środków do życia. Tyle warta jest cała kampania firmy, zatrudnione za ciężkie pieniądze celebrytki, które z pięknym uśmiechem potwierdzają szlachetne zaangażowanie w działania społeczne. To, co stało się ze mną nie odpowiada publicznemu wizerunkowi firmy. Zwyczajnie, po ludzku, było to po prostu podłe" - pisała kobieta w Internecie.

Wkrótce pojawiły się relacje kilku innych osób, które rozstały się z koncernem w podobnych okolicznościach. Bardzo szybko również na Facebooku Małgorzaty Kożuchowskiej ruszyła lawina komentarzy, krytykujących hipokryzję i bezduszność firmy. Internauci, którzy nie zostawili na marce kosmetycznej suchej nitki, domagali się również od aktorki zajęcia zdecydowanego stanowiska.

Kożuchowska na początku napisała, że nie zna sprawy i że ją sprawdza. Później stwierdziła, że zrobi wszystko, by rozwiązać problem. "Na pewno nie zostawię Pani Patrycji bez pomocy" - zapewniła. Jej znajoma w rozmowie z "Dobrym Tygodniem" zdradza, że aktorka "poprosiła o interwencję", w konsekwencji czego zwolniona pracownica wróciła do firmy.

"Gosia zrobiła, co mogła. Bardzo przejęła się losem pokrzywdzonej kobiety, poprosiła o interwencję w jej sprawie" - opowiada informatorka. Pod presją oburzonych klientów koncern wydał oświadczenie, w którym przeprosił poszkodowaną.

Pani Patrycja otrzymała propozycję współpracy na nowo utworzonym stanowisku Pełnomocnika ds. Pomocy Pracownikom Przewlekle Chorym, którą przyjęła. "Będę mogła pomagać innym osobom w firmie, które mogą potrzebować pomocy. Nikt nie zostanie z problemem sam" - napisała usatysfakcjonowana.

Małgosia cieszy się, że sprawa zakończyła się dobrze. Liczy też, że koncern zachowa się przyzwoicie wobec innych chorych pracowników.

***

Zobacz więcej o gwiazdach:

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje