Przejdź na stronę główną Interia.pl

Leon Niemczyk: Nie zdążył poznać prawdy

Przez kilkadziesiąt lat aktor nie utrzymywał kontaktu ze swoim starszym bratem. Co sprawiło, że nawet przed śmiercią nie był w stanie się z nim pojednać?

Zanim los rozdzielił Leona (†82 l.) i starszego o trzy lata Ludwika (†92 l.) Niemczyków, byli kochającym się rodzeństwem. Ich relacje zniszczyły niedomówienia związane ze zdradą. Gdyby poznali prawdę, zapewne wszystko potoczyłoby się inaczej...

Reklama

Po zakończeniu II wojny światowej Leon marzył o lepszym życiu na Zachodzie. Jednak tęsknota za matką była tak wielka, że zdecydował się wrócić do rodzinnego Wrocławia i odszukać rodzicielkę.

- Kiedy z bijącym sercem stanął pod drzwiami mieszkania, otworzył je... Ludwik. To był jedyny moment, kiedy przy wspólnym stole panowała harmonia. Cieszyliśmy się, że żyjemy i znów jesteśmy razem - opowiadał młodszy z Niemczyków.

Wkrótce zapadła decyzja, że starszy z braci, który przeprowadzał przez zieloną granicę żołnierzy podziemia i cywilów zagrożonych represjami, pomoże młodszemu w ucieczce do lepszego świata. Ruszyli grupą wczesnym rankiem 17 grudnia 1946 r., ale do granicy nigdy nie dotarli. Po tym, jak ktoś ich zdradził, wpadli w pułapkę.

- W nocy, w opuszczonej ruderze, otoczyło nas wojsko. Bezpieka po kolei ujawniała nasze nazwiska, ustaliliśmy z Ludwikiem, że nie przyznajemy się do naszej przynależności do Armii Krajowej, za co groziło ciężkie więzienie, a może nawet czapa - opowiadał gwiazdor.

Obaj trafili za kraty. Leon wyszedł po pół roku, Ludwik złamał umowę i podczas przesłuchań z dumą wyznał, że walczył w AK. - Bili mnie do nieprzytomności, czym popadło, nogą od stołka, żelaznym prętem. Moje ciało wyglądało jak rąbanka - przywoływał wstrząsające wspomnienia starszy z braci.

Gdy po sześciu latach, na mocy amnestii z 1952 r., wyszedł na wolność, zdziwiła go reakcja Leona. Artysta nie tylko nie chciał się z nim spotkać, ale skutecznie unikał jakiegokolwiek kontaktu. - Może ma do mnie żal, że wpadliśmy w pułapkę - zastanawiał się głośno Ludwik.

Wkrótce starszy z braci wyemigrował z żoną do Kanady. Bywał w Polsce, ale Leon konsekwentnie odmawiał spotkania z nim. O tym, jak poważny był to spór, dobitnie świadczył serial dokumentalno-fabularny "Wielkie ucieczki". Podobno, gdy artysta dowiedział się, że będzie on również opowiadał o losach jego brata, wściekł się. Aktor stanowczo odrzucał propozycje Ludwika, mające na celu pojednanie. Zdania nie zmienił nawet wtedy, gdy dowiedział się, że jest śmiertelnie chory. W 2006 r. przegrał walkę z nowotworem. Brat przyjechał na pogrzeb. Jego własny odbył się siedem lat później w Vancouver.

Prawdę o tym, kto ich rozdzielił, odkryła Maria Nurowska w książce "Bohaterowie są zmęczeni". Z akt Instytutu Pamięci Narodowej, które jej udostępniono wynika, że zdrajcą był Marian Skuza, oficer wywiadu z Korpusu Andersa, znajomy Ludwika. To on podał funkcjonariuszom bezpieczeństwa adresy, pod którymi mogli go znaleźć. Starszy z Niemczyków nie wiedząc, że jest śledzony, doprowadził ich do grupy, z którą miał przekroczyć granicę. Niestety, bracia nigdy się o tym nie dowiedzieli. Może obawiali się, co znajdą w IPN-ie?

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Dowiedz się więcej na temat: Leon Niemczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje