Przejdź na stronę główną Interia.pl

Joanna Kurowska w końcu wyzbyła się lęku!

Już niebawem czekają ją spore zmiany. I to nie tylko związane z uprawianym zawodem.

To były fantastyczne wakacje. Nagroda dla córki za wspaniałe świadectwo ukończenia gimnazjum. Joanna Kurowska (52 l.) poleciała z 16-letnią Zosią do Gumbet na tureckiej riwierze, kilka kilometrów od Bodrum. - Piękne widoki, malownicze zatoki, góry schodzą do morza. Pełno kafejek, jedzenie fantastyczne, nie chciało się wracać do domu. Zosia namawiała mnie, żebyśmy zostały jeszcze kilka dni. Ale nie mogłam, bo zaczynamy zdjęcia do "Blondynki" - opowiada aktorka.

Reklama

Już po powrocie do Polski zobaczyły w telewizji relacje z trzęsienia ziemi w Bodrum. Zdjęcia uciekających z hoteli turystów, rannych. - Cieszę się , że wcześniej stamtąd wyjechałyśmy. Zosia zamiast nagrody, mogłaby mieć traumę na całe życie - wzdycha aktorka. Od śmierci męża Grzegorza Świątkiewicza (we wrześniu 2014 r.) wychowuje ją sama.

Choć Joanna Kurowska zdobyła wiele nagród na festiwalach, a w teatrze stworzyła także dramatyczne kreacje, postrzegana jest przede wszystkim jako aktorka komediowa. I takie też role dostaje. - My, aktorzy, pracujemy na swojej wrażliwości. Im człowiek jest bardziej poraniony, tym lepiej gra role dramatyczne. Miałam ciężkie życie, dlatego z większą łatwością odgrywam sceny dramatyczne, choć wszyscy mnie kojarzą z komediami. Długo broniłam się przed określaniem mnie jako "aktorki komediowej". W końcu pomyślałam, że jeśli kogoś Bóg obdarza talentem komicznym, jest to dar, a darem trzeba się dzielić - tłumaczy.

Pozytywne nastawienie do świata i uśmiech nieraz ratowały ją w trudnych momentach życia, a było ich naprawdę wiele. Nie skarżyła się, a do ludzi wychodziła uśmiechnięta. - Życie mnie nie oszczędza i zaliczyłam wiele upadków, ale z każdego się podnosiłam - opowiadała aktorka w rozmowie z "Plejadą".

- To były śmierci, rozstania, jakieś traumy - sporo tego. Mam w sobie dużo melancholii i smutku, a wesołość w dużym stopniu wypracowaną. Prześmiewam życie, żeby nie bolało. Sprawiam wrażenie pewnej siebie, bo jestem trochę obcesowa, i krzykliwa, ale taki sposób bycia to tylko rodzaj obrony. Każdy nadwrażliwiec musi sobie wytworzyć jakieś mechanizmy obronne. W głębi duszy jestem nadwrażliwą i przestraszoną dziewczynką.

Odważnie przyznała, że przeszła terapię. Już wie, że przekonanie, że szczęście przyjdzie samo, rzadko się sprawdza. - Na szczęście trzeba zapracować - mówi z przekonaniem. Długo starała się zadowalać innych. Do tego stopnia pragnęła miłości i akceptacji, że spełniała oczekiwania innych ludzi, żeby ją uzyskać. - Nie wierzyłam, że mogłabym czegoś dokonać, ani na polu osobistym, a cóż dopiero na zawodowym - mówi. Opowiedzenia o terapii nie nazywa odwagą. - Może komuś to pomoże - podkreśla.

Znów cieszy ją każdy dzień. - Są ludzie, którzy mają o wiele więcej ode mnie, i nie potrafią być szczęśliwi. A ja wstaję z myślą: co mnie dobrego dziś spotka. A jeśli spotyka mnie coś złego, to staram się zrozumieć, dlaczego - mówiła w rozmowie z "Galą". Joanna Kurowska stara się pokazać córce, że życie jest piękne. Cieszy się, że mogły spędzić ze sobą wspaniałe wakacje. Aktorka ma teraz dużo ciekawych zajęć, przed nią także nowe wyzwania. Od września Zosia będzie licealistką. To nowy etap. - Nasze życie teraz się zmieni - wyznaje aktorka.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Dowiedz się więcej na temat: Joanna Kurowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje