Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jan Englert: Żonę wyłowiłem sobie z morza!

Janowi Englertowi (71 l.) i Beacie Ścibakównie (46 l.) wróżono krótki romans, a są ze sobą 20 lat. Jak im się to udało?

Nikt nie sądził, że z wzajemnej fascynacji profesora i studentki narodzi się jeden z najtrwalszych związków w polskim show-biznesie.

Reklama

A jednak! Poznali się w szkole aktorskiej. Ona, skromna dziewczyna z Zamościa, on – sławny aktor, starszy od niej o 25 lat.

"Pamiętam, jak weszłam do budynku szkoły przy Miodowej. W spódnicy za kolana i białej bluzce czułam się tak... zwyczajnie. Ze mną na roku była Anka Korcz, Magda Wójcik, piękne, rasowe, z Warszawy.

A ja z prowincji: nie za ładna, przygruba" – wspomina aktorka.

Swojego przyszłego męża poznała bliżej, gdy został jej wykładowcą.

"Wszystkie na roku wzdychałyśmy do niego. Siedziałyśmy na zajęciach i patrzyłyśmy w jego lazurowe oczy. Fascynował nas nie tylko jako mężczyzna, ale imponował jako aktor" – zdradza Beata.

Ale to, że był rektorem, stwarzało dystans. Co więcej, Jan Englert miał wtedy żonę, aktorkę Barbarę Sołtysik, i... trójkę dzieci: Tomasza i bliźniaczki: Katarzynę i Małgorzatę.

Mimo tych przeszkód, coś ich ku sobie ciągnęło. Gdy Beata była na trzecim roku studiów, wyjechali ze spektaklem do Australii.

Podczas kąpieli w oceanie, zaczęła się topić. Pan Jan przyznaje, że to wszystko wydarzyło się z jego winy.

"Namówiłem ją, żebyśmy popływali i skakali przez fale. Nagle wpadliśmy w jakiś dół bez dna i zaczęło się robić niebezpiecznie" – opowiadał w jednym z wywiadów.

"Krzyczałam tylko: 'Panie profesorze, niech mnie pan ratuje!'. I uratował"– dodaje Ścibakówna.

Po latach aktor często powtarza w żartach: – Żonę wyłowiłem sobie z morza. Ale tak naprawdę to ona mnie wyłowiła.

Już wcześniej się mną interesowała i ja też nie byłem tak w ogóle niezainteresowany...

Czytaj więcej na następnej stronie...

Dowiedz się więcej na temat: Jan Englert | Beata Ścibakówna

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje