Przejdź na stronę główną Interia.pl

Irena Szewczyk: Dlaczego zniknęła z ekranu?

W latach siedemdziesiątych uważano ją za jedną z najpiękniejszych polskich aktorek. Wysoka, jasnowłosa, o wielkich oczach i wspaniałym uśmiechu, w dodatku obdarzona dźwięcznym głosem. Aż trudno uwierzyć, że kilka dni temu Irena Szewczyk, czyli niezapomniana Ania Popławska z lubianego serialu "Daleko od szosy", skończyła 70 lat! Dlaczego jednak, pomimo ogromnego sukcesu, w 1994 roku zniknęła zupełnie z ekranu?

Kiedy ona i wcielający się w Leszka Góreckiego Krzysztof Stroiński (67 l.), trzy lata młodszy od niej, początkujący aktor ze Śląska, dostali angaż do serialu, w najśmielszych snach nie przypuszczali, że produkcja ta przyniesie im tak wielką popularność. Tym bardziej że nagrano tylko siedem odcinków...

Reklama

- Cieszyłam się, że to serial - mówiła pani Irena w wywiadzie. - Wszystko wydarzyło się w ciągu zaledwie kilku miesięcy, od stycznia do lipca. Bywały takie chwile na planie, że jednego dnia grałam maturzystkę i... matkę. Trzeba było się szybko przeistaczać. Najbardziej bałam się trzeciego odcinka. Był to bowiem moment, w którym zaczynałam konkurować z Bronką, a do niej widzowie się przyzwyczaili...

Aktorka miała wtedy 29 lat, w kieszeni zdobyty rok wcześniej dyplom łódzkiej Filmówki, a na koncie kilka ról. Mogliśmy ją oglądać między innymi w "Rzeczpospolitej Babskiej", gdzie zagrała szeregową Elżbietę Koral, a także w komedii "Milion za Laurę", w której wcieliła się w Martę. Na co dzień zaś pojawiała się na deskach Teatru Nowego w rodzinnej Łodzi.

Jak pamiętamy, jej serialowa bohaterka, studentka z miasta, zakochuje się w chłopaku z małej wsi. I trwa w tym uczuciu, mimo wielu przeciwności losu i nieprzychylności własnej matki. Jak sama przyznawała, prywatnie nie była tak odważna jak jej bohaterka. - Boję się tego, co będzie za tydzień, miesiąc. A Ania jest dzielna. Podejmuje niełatwą decyzję, chociaż wie, że może liczyć tylko na siebie i Leszka - opowiadała.

Aktorkę i jej bohaterkę połączyło za to coś innego. - Mój prywatny ślub odbył się na tydzień przed filmowym - zdradziła. W 1976 roku wyszła za realizatora filmowego i operatora Krzysztofa Bobrowskiego (71 l.). Kiedy kilka lat wcześniej spotkali się na uczelni, pani Irena od razu wiedziała, że to ten jeden jedyny. Wysoki, szczupły, z burzą włosów, szybko zawładnął jej sercem. Małżeństwo nie przetrwało jednak próby czasu, a pan Krzysztof wkrótce wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Do dziś mieszka w Chicago.

Rola Ani przyniosła Irenie Szewczyk niezwykłą popularność, a z oznakami sympatii spotykała się na co dzień. I to nie byle jakimi jak na tamte czasy! - Pewna miła pani w sklepie z gospodarstwem domowym obiecała odłożyć mi komplet zagranicznych garnków, jeśli jej powiem, jak skończy się serial - śmiała się aktorka.

W 1978 roku, będąc jeszcze na fali popularności, wyjechała z Łodzi. Zaczęła grać w warszawskich teatrach: w Komedii, a potem przez pięć lat w Dramatycznym. W połowie lat osiemdziesiątych wróciła jednak do rodzinnego miasta, trzy lata później po raz ostatni pojawiła się przed kamerą, a w 1994 roku... pożegnała się z aktorstwem. Wszystko odbyło się tak, jak w serialu - skończyła pedagogikę na Uniwersytecie Łódzkim, potem obroniła doktorat, a niedawno habilitację.

Dziś jako profesor nadzwyczajny wykłada na Wydziale Nauki o Wychowaniu. I jest tam wręcz uwielbiana przez studentów! - To niezwykła osobowość. Jej urok osobisty i empatia, którą emanuje dookoła, jest niespotykana. Miałam przyjemność zdawać u niej egzamin dyplomowy. To było niepowtarzalne uczucie. Cieszę się, że mogłam poznać ją osobiście - napisała w internecie jedna z jej byłych studentek.

Irena Szewczyk nie tylko uczy, ale także pisze prace naukowe o roli teatru w wychowywaniu dzieci i młodzieży. W pewnym sensie wciąż więc korzysta z tego, czego przed laty doświadczyła jako aktorka. Jest dumna z syna Michała, który poszedł w jej ślady i również jest naukowcem. Wykładają na jednym wydziale, piszą razem książki.

Niestety, Irena Szewczyk nie myśli o powrocie na ekran. To, co robi, pochłania ją bez reszty. - Wykłady, rady uczelni, sesje. Pracuję po kilkanaście godzin dziennie! - opowiadała kilka lat temu w rozmowie z "Rewią".

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Dowiedz się więcej na temat: Irena Szewczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje