Przejdź na stronę główną Interia.pl

Irena Santor: Nie odchodzę ze sceny!

Irena Santor (82 l.) zapowiadała koniec kariery, ale porzuciła ten pomysł. Co ją do tego skłoniło?

Kilkanaście lat temu zdecydowała się przejść na emeryturę.

Reklama

"Przez 40 lat przyglądałam się życiu tylko z okien autobusu. Pracowałam na akord, byłam zobowiązana do określonej liczby systematycznych występów. Czułam się ciągle zmęczona i uwiązana" – mówiła Irena Santor.

Na emeryturze miała więc odpoczywać, delektować się życiem. Snuła plany o tym, jak wreszcie będzie miała czas dla przyjaciół, i o tym, co będą robić z partnerem, także emerytowanym już aktorem, reżyserem i dyrektorem warszawskiego Teatru Syrena – Zbigniewem Korpolewskim. 

Szczególnie że mieli za sobą bardzo trudny okres, gdy pani Irena walczyła z rakiem piersi, który zdiagnozowano u niej w 2000 roku.

W domu nie byłaby szczęśliwa 

Zapowiadało się słodkie lenistwo. Co wyszło z tych planów? Niewiele… 

Siedzenie w domu i codzienna rutyna nie są dla niej. 

"Ciągle to samo: okno się zabrudziło, to umyję teraz okno, trzeba coś ugotować, to ugotuję, a później przyjdzie Zosia albo Krysia, to siądziemy i porozmawiamy… Nie, nie, nie, oszalałabym. To nie moje klimaty" - skwitowała pani Irena.

Kalendarz piosenkarki na nowo więc zapełnił się po brzegi. Podróżuje po całej Polsce z koncertami i recitalami.

Przez ostatnie miesiące intensywnie promowała jedną z dwóch płyt wydanych z okazji jej 80. urodzin – „Punkt widzenia”.

Ostatnio jako pierwsza polska artystka z dziedziny muzyki rozrywkowej została uhonorowana tytułem doktora honoris causa, który odebrała w Akademii Muzycznej w Łodzi. 

Media prześcigały się, by uzyskać jej komentarz na ten temat. Udzielała wywiadów w radiu i telewizji.

"Trudno jest odmówić kolegom, publiczności, którzy namawiają: „a może by”, „a może jeszcze”, „a może jeszcze raz coś nagrać”… Muzyka to bakcyl. Jak się to połknie, to już nie ma odwrotu" – mówi teraz Irena Santor.

"Ten zawód nie pozwala o sobie zapomnieć. Jeżeli rzeczywiście uprawia się go solidnie. Jeśli ma się do tego przekonanie, szacunek, jeśli się to lubi, to emerytura, powiedzmy sobie, jest tylko zabezpieczeniem, żeby można było zapłacić rachunki za gaz i światło pierwszego" – dodaje i zastrzega, że cieszy się bardzo, że wciąż występuje na scenie, bo szybko zweryfikowała swoje emerytalne plany.

W bezczynności pani Irena wcale nie czuje się dobrze. Ku radości fanów, bo koncerty pani Ireny niezmiennie przyciągają tłumy. 

"Przyjemnie jest słyszeć, że jest się potrzebnym. Dopóki więc będę mogła być potrzebna ludziom, to będę" – mówi piosenkarka.

Dowiedz się więcej na temat: Irena Santor

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje