Reklama

× m.pomponik.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Pomponika,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

Plotki

Ewa Błaszczyk o tragedii

Środa, 8 grudnia 2010 (12:29)

Aktorka i prezes fundacji Akogo?, Ewa Błaszczyk (55 l.), po dziesięciu latach od wielkiej tragedii postanowiła opowiedzieć o tym, co ją spotkało. "Zdarza mi się wejść do wanny i zawyć" - mówi.

Zdjęcie

- Znalazłam się w stanie, w którym trudno oddychać - wspomina Ewa Błaszczyk, fot.Gałązka   /AKPA
- Znalazłam się w stanie, w którym trudno oddychać - wspomina Ewa Błaszczyk, fot.Gałązka  
/AKPA
Zoja w "Domu", Kasia w "Zmiennikach", Oknińska w "Mistyfikacji". To tylko niektóre role znanej i cenionej aktorki Ewy Błaszczyk. Nie trzeba uważnie śledzić prasowych artykułów, by wiedzieć, iż to nie film, seriale, ani teatr są tym, co dzisiaj wypełnia bez reszty jej życie. Od dziesięciu lat.

W feralnym roku 2000 zmarł mąż aktorki, satyryk i scenarzysta Jacek Janczarski. Dokładnie sto dni później jedna z 6-letnich wówczas bliźniaczek, Ola, zakrztusiła się tabletką. Wystarczyło kilka minut niedotlenienia mózgu, by uszkodzić układ nerwowy dziecka. Doszło do fatalnego w skutkach obrzęku płuc i mózgu. Dziewczynka zapadła w śpiączkę, w której jest do dziś.

Od lat codzienność Ewy Błaszczyk wygląda tak samo: dom, teatr, plan filmowy, szpital, wreszcie fundacja A kogo?, która prowadzi akcję "Budzimy do życia". Tworzy też struktury placówek, które opiekowałyby się dziećmi po urazach neurologicznych.

Nie ma już buntu, trudno oddychać...

Kilka dni temu ukazała się książka pt. "Wszystko jest takie kruche". To wywiad-rzeka, który z Ewą Błaszczyk przeprowadziła Izabela Górnicka-Zdziech. Na bogato ilustrowanych rodzinnymi zdjęciami kartach książki odnajdujemy odpowiedzi na większość pytań, które cisną się na usta każdemu, kto zna historię pani Ewy. Z tym najważniejszym na czele: jak to wszystko znieść?

- Znalazłam się w stanie, w którym trudno oddychać. Najciężej było rano. Dziwiłam się światłu. Nie mogłam się odnaleźć w miejscu ani czasie. Bardzo szybko ocknęłam się jednak z bólu, dezorientacji, bo przecież miałam obok siebie Olę. Musiałam przy niej być i ją ratować. Prawie fizyczny ból odczułam dopiero, kiedy EEG robione Oli zaczęło falować, oznaczając, że jest lepiej...

W takich chwilach aktorka "dzwoniła" do swojego nieżyjącego męża, by mu powiedzieć o postępach w leczeniu. Boleśnie odczuwała fakt, że nie mogła już z nim dzielić się życiem.

- Przeszłość jest odrąbanym kawałkiem, staram się pielęgnować go w sobie jako coś odrębnego, pięknego i szczęśliwego. Nie żyję nią - deklaruje Błaszczyk, która mimo wielu obowiązków w fundacji, wciąż jest aktywna zawodowo: gra w teatrze i filmach, jeździ z recitalami.

Zdjęcie

Z mężem Jackiem Janczarskim, 1996, fot.Żyburtowicz   /AKPA
Z mężem Jackiem Janczarskim, 1996, fot.Żyburtowicz  
/AKPA

Nigdy nie wiadomo, gdzie jest kres

- Myślę, że gdyby ktoś mi kazał siedzieć cały czas przy łóżku Oli, nie byłoby już ani Oli, ani mnie - uważa Ewa Błaszczyk. - Funkcjonuję jak robot. Przewalam góry, kuję w skale, kopię rowy, po czym... zdarza mi się wejść do wanny i zawyć. Planowałam przyszłość, układałam ją sobie w głowie ze szczegółami. Potem zrozumiałam, że nigdy nie wiadomo, gdzie jest kres. Przestałam wyprzedzać czas, a o przyszłości myślę inaczej, choć jasno...

Ola Janczarska ma dziś już prawie szesnaście lat i wciąż pozostaje w śpiączce, jednak są chwile, kiedy wydaje się, że dziewczynka nawiązuje kontakt z otoczeniem. Są to jednak momenty niemal nieuchwytne. Aktorka broni się przed życzeniowym myśleniem. Lekarze też są ostrożni w ocenach.

- W tej chwili wiem, że jeśli komórki macierzyste podawane Oli w Moskwie, według zaleceń lekarzy, nic nie zmienią, to na dzisiaj nie ma już w tej sprawie nic więcej do zaoferowania - przyznaje. - Zostało zrobione już wszystko. Nie wiem, ile takie zdanie kosztuje, ale wiem, że ono jest, a wcześniej do mnie nie docierało.

Zdjęcie

Z Olą i Manią przed wypadkiem, fot.Robert Gutowski   /Agencja FORUM
Z Olą i Manią przed wypadkiem, fot.Robert Gutowski  
/Agencja FORUM

KS

(nr 49)

Artykuł pochodzi z kategorii: Plotki

Rewia

Reklama

Reklama

Zakupy

Reklama

Zakupy

Reklama

Skomentuj artykuł: Ewa Błaszczyk o tragedii

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7152

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

DBAMY O JAKOŚĆ! WYROŻNIJ ZA 1,23 PLN

Koszt całkowity SMS 1,23 PLN Nota prawna

? O co chodzi z wyróżnieniem

Wasze komentarze (159)

Dodaj komentarz
scz

~scz -

"Planowałam przyszłość, układałam ją sobie w głowie ze szczegółami." 7 letniemu dziecku zabrać ojca tez zaplanowałaś? Pani EWo - weszła pani perfidnie z buciorami do życia swojej koleżanki. Zabrała pani jej meża, dziecku ojca. Tamto dziecko miało 7 lat...czy to nie przypadek, że pani dziecku stałą się taka tragedia w wieku 6 lat? Bardzo pani współczuję, podziwiam panią za walkę o zdrowie córeczki......ale Bóg nie richliwy, ale sprawiedliwy.

Maria

~Maria -

Ludzie, opanujcie się! Mężem (trzecim) p. Wrzesińskiej był Jerzy Janczarski. Mężem Ewy Błaszczyk - Jacek Janczarski! To dwie różne osoby. Pani Ewa to ciężko przez los doświadczona osoba, która stawiła czoła sytuacji w sposób godny najwyższego szacunku. Walczy nie tylko o życie i zdrowie swojego dziecka, ale wszystkich w podobnej sytuacji. Macie dzieci? Macie odrobinę współczucie?

nonfund

~nonfund -

jestem przeciwny takim fundacjom! Jej dziecko jest leczone na koszt wszystkich. A maly Bokek musial umrzec bo nie nazywal sie Blaszczyk..

gosc

~gosc -

kochali sie wiec byli razem mieli dzieci nie mozna kogos osadzac nikt z nas nie jest bez jakiejs winy

Gość

~Gość -

Tym co piszą bzdury życzę takiej tragedii może zrozumią co piszą i jakimi są bezdusznymi istotami !!! Nie zdajecie sobie sprawy z tego jakie to cierpienie utracić dziecko i nie ma słów na takich PUSTAKÓW !!! Jaka kara??? po łbach wam dać i tyle ile zjadliwości podłości jest w Polskim narodzie szok !!! Nie liczy się z nikim z niczym oby w (...) swoją było dobrze .

anna

~anna -

Te komentarze ,w ktorych jest brak wspolczucia a wrecz oskarzanie lub nawolywanie sie do zemsty za odebranie juz nie zony to koszmar !!Ludzie skad tyle jadu w Was ,ale ja mysle ,ze wiekszosc tutaj komentujacych to bezmozgowce

ech

~ech -

Każdy musi dźwigać swój krzyż. Nie należy nikogo osądzać. Ale jesli rzeczywiście odebrała pani męża Wrzesińskiej to ..... może warto się zastanowić nad swoim życiem i ceną jaką przyszło zapłacić.

Kobieta

~Kobieta -

Za krzywdy trzeba PŁACIĆ I NIE NISZCZYĆ CZYJEGOŚ ŻYCIA, szkoda tylko dziecka

fanka talentu

~fanka talentu -

najpierw zmarł mąż potem to wydarzenie z córką,trzymaj się Ewuniu.

stilla

~stilla -

na cudzym nieszczęściu nikt szczęścia nie zbudował, prawda Pani Ewo?