Przejdź na stronę główną Interia.pl

Edyta Herbuś zapewnia: Otrzymuję propozycje matrymonialne, ale nie traktuję ich poważnie!

Edyta Herbuś (39 l.) nie spieszy się do założenia rodziny. Obecnie najważniejsza jest dla niej kariera aktorska i pewien projekt z udziałem seniorów. "Na wszystko przychodzi właściwy czas, na rodzinę też" - mówi celebrytka.

Jak spędzasz wakacje?

Reklama

Edyta Herbuś: - Pracowicie. W lipcu zaczęłam we Wrocławiu zdjęcia do serialu "Pierwsza miłość", a w sierpniu wraz z choreografem Mikołajem Mikołajczykiem zaczynamy pracę nad projektem społecznym z udziałem seniorów. Jestem tym podekscytowana.

Gdzie będą te spotkania?

W Zakrzewie, bo tam mieszkają seniorzy. Zrezygnowałam ze swoich wakacyjnych wyjazdów, żeby móc w pełni zaangażować się w ten projekt. Patrzę na to również przez pryzmat mojej silnej relacji z babcią, która jest niezwykle ważna dla nas obu.

Jaką rolę odgrywa babcia?

- Jestem z nią mocno związana. Tak było od zawsze. To ja byłam tą wnuczką, którą babcia lubiła rozpieszczać. Kiedy byłam malutka, zabierała mnie ze sobą na pole, przytuloną do serca, przymocowaną do ramion kolorową chustą. Pamiętam tamtą radość z tych wspólnych wycieczek, zapach świeżo skoszonej trawy, zboża wiązanego w snopki, smak wiejskiego chleba z masłem i cukrem, który uwielbiałam zajadać. Takie wspomnienia zostają w sercu na zawsze.

Często ją odwiedzasz?

- Jak tylko mam wolną chwilę, to jadę do Kielc na takie babcine utulenie. Dziadzio zazwyczaj coś naprawia, plewi albo czyta, a my z babcią gotujemy, opowiadając sobie nowinki z codziennego życia. Czasem zamieniam się przy niej znów w małą dziewczynkę.

Rodzice nie są zazdrośni, że częściej jeździsz do babci niż do nich?

- Z rodzicami mam kontakt na bieżąco. Tata mieszka w Kielcach, ale często przyjeżdża do Warszawy w sprawach służbowych. Wtedy zatrzymuje się u mnie i spędzamy razem czas. Z kolei mama mieszka już na stałe w stolicy, więc często się widujemy. Mamy dobry kontakt.

Myślisz o własnej rodzinie?

- Czasem myślę i czuję, że na wszystko przychodzi właściwy czas.

Może po związku z Mariuszem Trelińskim stawiasz partnerom wysoko poprzeczkę?

- Nie chodzi o stawianie poprzeczek, tylko o to, żeby znaleźć właściwego partnera do życia. Mieć wspólną wizję i z miłością tworzyć wspólną przestrzeń. Mieć podobne potrzeby. Ważne, żeby odważnie wyrażać siebie, być wrażliwym na innych i patrzeć na życie pozytywnie. Ono jest pełne niespodzianek i ciekawych spotkań. Właściwy partner dla mnie pojawi się w odpowiednim momencie. Wierzę w to.

Otrzymujesz propozycje matrymonialne?

- Zdarza się, ale nigdy nie traktuję ich poważnie. Na pewno w internecie nie szukam miłości, choć znam przypadki, że niektórym się to udało. Ja chcę doświadczać życia w realnym świecie.

Jak dbasz o siebie poza uprawianiem jogi?

- Odżywiam się zdrowo, dzień zaczynam od ćwiczenia jogi. To najlepiej pobudzający zestaw, zamiast kawy. Poza tym tańczę i to daje mi możliwości dbania o kondycję i figurę. A radość życia i zdrowa dieta, które temu towarzyszą, są dobrym uzupełnieniem całości.

Rozmawiała: Lena Jaret

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje