Przejdź na stronę główną Interia.pl

Dominika Gwit pęka z dumy! Zaręczyny nieźle ją uskrzydliły!

Dominika Gwit nigdy nie czuła się tak szczęśliwa. Niebawem zostanie żoną, a kto wie, czy niebawem także i matką. I pomyśleć, że jeszcze rok temu jedyną jej miłością było obsesyjne odchudzanie się...

Podbiła serca widzów rolą „Grubej” w „Przepisie na życie”. Była pełna wdzięku, temperamentu, optymizmu, zarażała pasją i radością życia. Nie sposób było jej nie lubić.

Reklama

Zanim i poznała ją cała Polska, Dominika próbował swych sił na rodzimej scenie w Gdyni.  W Teatrze Muzycznym występowała w spektaklu „Mały Książę”. Zagrała główną rolę w musicalu „Szach i papuga”.

Ukończyła szkołę aktorską Lart StudiO w Krakowie. Zdobyła też dyplom w Wyższej Szkole Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza i jest absolwentką Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.

Ludzi jednak mało to interesowało. Emocje budziły kilogramy. Najpierw ich nadmiar, potem spektakularna utrata – 50 kg!, w końcu powrót powrót do dawnej tuszy. 

Być może uniknęłaby bolesnych komentarzy, gdyby nie napisała książki poświęconej odchudzaniu i zdrowemu stylowi życia „Moja droga do nowego życia”, a jej promocja pechowo nie zbiegłaby się z efektem jo-jo. 

Na szczęście Dominika jest rozsądną kobietą, nie obra-ziła się na rzeczywistość. Zrobiła remanent duszy i głowy, i stwierdziła, że prawdziwe życie polega na czymś innym i nie warto się odchudzać. 

"To nie jest porażka, to jest lekcja. Całe życie wydawało mi się, że ze mną jest coś nie tak, bo jestem gruba. Paradoksalnie, najbardziej nieszczęśliwa byłam wtedy, gdy byłam chuda. Moja otyłość pokonała mnie psychicznie najbardziej wtedy, kiedy byłam najchudsza. Wyglądałam jak zabiedzony chłopiec. Bałam się myśleć o jedzeniu, bałam się, że przytyję od myślenia o jedzeniu. Życie nie na tym polega. A szczęście na pewno nie zależy od rozmiaru ubrania. Teraz to wiem na pewno" - przekonywała. 

Przestała obsesyjnie kontrolować siebie i ilość kalorii. Fakt, wróciła do dawnej wagi, ale też dawnej siebie, gdy rozpierała ją radość życia i energia. I właśnie gdy była w tym „większym rozmiarze”, po raz trzeci otrzymała propozycję, by wziąć udział w „Tańcu z Gwiazdami”. Tym razem nie powiedziała „nie”. 

Oczywiście z powodu otyłości budziła chyba największe emocje w show. Wszyscy czekali na jej kolejne pląsy i taneczne figury. Widzowie chcieli więcej i więcej, dlatego zajęli wysokie IV miejsce.

Udział w tanecznym show przysporzył jej dodatkowych fanów. Dodatkowym potwierdzeniem tego, że szczęście nie zależy od rozmiaru XS, jest fakt, że spotkała miłość życia właśnie wtedy, gdy się na nowo roztyła!

Ich związek kwitnie, a po kilku miesiącach zaręczyli się i już planują ślub. W tym tempie być może niebawem dowiemy się, że rodzina się powiększy.

Z szaloną Dominiką wszystko jest przecież możliwe...


Dowiedz się więcej na temat: Dominika Gwit

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje