Przejdź na stronę główną Interia.pl

Dom Violetty Villas w Lewinie Kłodzkim od środka. Tak wygląda!

- Przyjechałam do Magdalenki, gdzie był dom pani Violetty. Miałam karmić zwierzęta, kiedy będzie wyjeżdżać w trasę koncertową. Zamurowało mnie. Kozy miały swój pokój, a w nim telewizor, radio, kanapę. Po domu biegało 17 kotów i 30 psów - wspomina Elżbieta B. początki znajomości z Villas.

Reklama

Kobiety zaczęły spędzać ze sobą 24 godziny na dobę. Artystka nigdy nie nazywała jej garderobianą, a "córeczką". B. zwracała się do diwy per "pańciuniu".

Po kilku latach obie przeniosły się do Lewina, gdzie Violetta Villas spędziła młodość. W domu na okrągło włączone były dwa telewizory. Na obu programy religijne.

- W domu była na luzie. Chociaż zawsze miała na głowie kapelusz. Nawet do dresu. Powtarzała, że w domu może robić wszystko. Jak kura była chora, to brała ją do pokoju - mówi B.

Czytaj dalej na następnej stronie...

Dowiedz się więcej na temat: Violetta Villas | Elżbieta B.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama