Reklama

× m.pomponik.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Pomponika,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

Plotki

Celińska: Nadal jestem alkoholiczką

Czwartek, 8 kwietnia 2010 (07:22)

Zaczęła pić, kiedy miała 36 lat. Była samotna, bez propozycji zawodowych. - W pewnym momencie nic bez alkoholu nie było możliwe, nawet zapięcie guzika - wspomina aktorka Stanisława Celińska (62 l.). Wyszła z nałogu dzięki wierze w Boga.

Zdjęcie

- Nadal jestem alkoholiczką - mówi aktorka Stanisława Celińska, fot.Kurnikowski   /AKPA
- Nadal jestem alkoholiczką - mówi aktorka Stanisława Celińska, fot.Kurnikowski  
/AKPA
Mówi, że za jej alkoholizm odpowiada sukces, jaki przyszedł po "Krajobrazie po bitwie" Andrzeja Wajdy. - Wszyscy mówili, że jestem genialna i porównywali mnie do Moniki Vitti.

Chciała być najlepsza, pracowała bez wytchnienia, jednocześnie bała się, że nie spełnia oczekiwań. Ciągle podnosiła sobie poprzeczkę, ścigała się sama ze sobą. - Wierzyłam, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Myliłam się. Tak naprawdę byłam nadwrażliwa, szwankowało mi zdrowie, ale nie potrafiłam się przyznać do swoich słabości - wyznała w wywiadzie dla wortalu e.teatr.

Nie miała obok siebie nikogo bliskiego. W mężczyznach szukała ojca, którego straciła w wieku trzech lat [również pił; dzieciństwo aktorka spędziła z babcią - red]. Była zaborcza, zazdrosna. Wiedziała, że wszystko psuje, nie potrafiła jednak inaczej. Przestała być sobą na długie lata, zaczęła siebie nienawidzić, pić. Życie bez alkoholu straciło sens.

- W moim przypadku miłość to jest ciężka choroba i lepiej żebym już więcej na nią nie zapadała. Ja zakochania się boję, bo nie potrafię normalnie traktować mężczyzny, którego kocham - stwierdza.

Z nałogu pomogła wyjść jej... wiara w Boga. Kiedy kupowała kolejne piwo, doznała olśnienia: "Nie muszę tego robić" - pomyślała. Uwierzyła, że uda jej się przestać, "to było jak dotknięcie Najwyższego, jak w Kaplicy Sykstyńskiej". Zdobyła się na odwagę i przyznała sama przed sobą, że "jest alkoholiczką, szmatą, nikim".

- To był cud - mówi na łamach "Na żywo". - Zawsze byłam bardzo wierząca, tylko w pewnym momencie trochę się pogubiłam. Na początku nie chciałam nawet prosić Boga o pomoc, bo byłam przekonana, że sama doskonale sobie ze wszystkim poradzę. "Przecież ja nie mam problemu z alkoholem" - mówiłam, jak wszyscy alkoholicy.

- W pewnym momencie, kiedy zobaczyłam, jak wielkie spustoszenie zrobiłam w swoim życiu i życiu swoich dzieci, poszłam do kościoła. Błagałam Boga, by wziął mnie w opiekę. (...) Nie jestem dewotką, ale moje życie jest dowodem, że receptą na szczęście jest przestrzeganie Dekalogu. "Pismo Święte" to dla mnie księga życia.

Uważa siebie za alkoholiczkę, "bo alkoholikiem zostaje się do końca życia". - Ja nią nadal jestem - mówi.

Cytaty pochodzą z wywiadów opublikowanych na stronach wortalu e.teatr oraz teatry.art.pl.

Czytaj również: Jerzy Bończak o swoim alkoholizmie

Maleńczuk: Brałem całe życie

Syn Anny Seniuk szczerze o ćpaniu

Artykuł pochodzi z kategorii: Plotki

Na Żywo

Reklama

Reklama

Zakupy

Reklama

Zakupy

  • Oceń tekst

    Ocen: 78

Reklama

Skomentuj artykuł: Celińska: Nadal jestem alkoholiczką

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

70040

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 0,62 PLN Nota prawna

? O co chodzi z wyróżnieniem

Wasze komentarze (169)

Dodaj komentarz
ja

~ja -

W każdej roli jaką znam i widziałam, jest wspaniała. Zawodowo jest cudowna. Prywatnie- prawdziwie dzielna kobieta! Wielki charakter i siła woli... Ale jak ja mam sobie poradzić??? Szukam... Tak bardzo czuję się samotna

samson

~samson -

jak wielka musi byc sila by powiedziec stop jeszcze wieksza na rozmowe

Ania

~Ania -

umie Pani stworzyć to COŚ co przyciąga do oglądania filmu. Życzę wszystkiego dobrego i pozdrawiam z Krakowa.

Stanley

~Stanley -

Droga Pani, jeśli Pani już nie używa alkoholu, to nie jest Pani alkoholiczką. To nie prawda, że do końca życia jest się alkoholikiem. Można wyzwolić się z nałogu, mając silną motywację. Trzeba również modlić się do Pana Boga o pomoc w tej sprawie, gdyż Pan Jezus powiedział: "Beze mnie nic uczynić nie możecie". Z wypowiedzi wywnioskowałem, że ma Pani mylne pojęcie o swojej wierze, gdyż nie wie Pani o tym, że trzeba oprócz prośby do Boga o przebaczenie - również umieć sobie wybaczyć. Jeśli chce Pani być uświadomioną w tej materii - proszę do mnie napisać, moderator znajdzie mnie.

j.b.

~j.b. -

Nie, dziękuję, nie piję. I wszystko w tym temacie. Mam 53 lata, wychowałem trójkę wspaniałych dzieci. Dwójka z nich ma wyższe wykształcenie, ten 3-ci jest w gimnazjum. Nigdy nie stroniłem od alkoholu, jedzenia, seksu itp, itd. Pytam: od czego jestem uzależniony? Ciągle jem, bzykam, nawet się czasami upijam.

tk

~tk -

najwazniejsze ze sie do tego przyznala ,to wielki sukces chyle czolo

terapeutka

~terapeutka -

z tego co pani celinska tu mowi to nadal wymaga intensywnej psychoterapii poniewaz ma nadal nie przepracowane trudne i toksyczne dzieciństwo, tego typu problemy jakie miala nie biora sie z powietrza chodzi głownie o meżczyzn tylko chory byl system rodzinny pani celińskiej więc uciekła przy nadażającej się okazji w alkoholizm, a mówienie że jej Bóg pomógł i ze tyko to się teraz liczy w jej zyciu to kolejna ucieczka , zawsze w miejsce wyleczenia od alkoholizmu pojawia sie kolejny problem jesli sie tego nie przepracuje w terapii własnej

Kasia

~Kasia -

znakomita rola w filmie "Bulionerzy" :)))

trzeźwy

~trzeźwy -

nie pomagały odtrucia, odwyki. terapie, spotkania w klubach AA, prośby rodziny. Trzeźwość trwała może miesiąc i znowu powrót do nałogu. Koszmaru picia i domowego nie będę opisywał bo ten co to przeszedł to zna. Wreszcie powiedziałem sobie dość. Nie piję już 15 lat. Osiągnąłem nawet taki stan ducha i ciała, że mogę sobie na spacerze lub w towarzystwie wypić jedno piwko czy dwa lub na jakiejś imprezie czy w święta parę kieliszków wódki ale nigdy nie zdarzyło mi się by powróciła znowu chęć nałogowego picia. Ale przestrzegam trzeźwych alkoholików taki przypadek jak mój to jest wyjątek od reguły i lepiej nie próbować. Miałem też to szczęście, że nie odwróciła się ode mnie rodzina a szczególnie żona i wielka jej chwała za to i moja wdzięczność aż do końca moich dni na tym padole.

Kasia

~Kasia -

Ludzie! Nie możecie się po prostu cieszyć, że już nie pije i stanęła na nogi ? Darujcie sobie te opinie domorosłych psychologów !