Przejdź na stronę główną Interia.pl

Anna Rusowicz: Czas na przełom w relacjach z tatą?

Lider Niebiesko-Czarnych jest w bardzo złym stanie zdrowia. Czy Ania mu wybaczy i pokaże wkrótce wnuka?

Malutki Tytus właśnie skończył cztery miesiące. Niedługo zacznie gaworzyć, a potem siadać. Jednak dziadek chłopca, Wojciech Korda (73 l.), na razie nie widział jego postępów. Legendarny gitarzysta i współtwórca zespołu Niebiesko- Czarni wciąż jest w złym stanie zdrowia, a jego córka Ania Rusowicz (34 l.) dalej nie utrzymuje z nim kontaktu.

Reklama

- Wojtek głośno o tym nie mówi, ale w głębi duszy pragnie, by Ania go odwiedziła, przebaczyła, zwłaszcza że nikt z nas nie wie, ile czasu mu jeszcze zostało - mówi jeden z muzyków, który przyjaźni się z Kordą. A, jak udało się dowiedzieć tygodnikowi "Na żywo", taka szansa na pojednanie z córką właśnie się pojawiła...

Rusowicz stara się nie wypowiadać publicznie o ojcu. W sercu wciąż nosi do niego żal o to, że po wypadku samochodowym, w którym zginęła jej matka - Ada Rusowicz - ona, jako 7-latka, trafiła do ciotki. Ojciec zdecydował, że wraz z nim zamieszka tylko jej młodszy brat.

- Nie rozumiałam, dlaczego mnie nie odwiedza - wyznała Ania w książce Małgorzaty Puczyłowskiej "Być dzieckiem legendy". - Ciocia tłumaczyła, że wkrótce przyjedzie, że koncertuje. Boże, jak ja tęskniłam za domem - opowiadała. I już wtedy wiedziała, że stworzy inną rodzinę.

- Moje maleństwo będzie miało tatę, który skoczy za nim w ogień - zapewniała wokalistka. I nie posiadała się ze szczęścia, gdy po 10 latach związku z Hubertem Gasiulem (38 l.) wreszcie zostali rodzicami.

Szczęśliwa wiadomość dotarła też do jej chorego już wtedy ojca. - Na wieść o ciąży Ani mąż się wzruszył - wspomina w rozmowie z "Na żywo" żona Kordy - Aldona Kędziora-Korda. Ale dziś ich myśli są gdzie indziej, bowiem po kilku udarach mózgu, muzyk każdego dnia walczy o przetrwanie.

- Niedawno wróciliśmy ze szpitala. Stan męża jest bardzo zły. Właśnie zakładam mu maskę tlenową, oddycha przez respirator - mówi w rozmowie z "Na żywo" pani Aldona. - Walczymy. Mąż cały czas ma rehabilitacje. Modlimy się, żeby nie było gorzej - dodaje.

Artysta zaczął chorować kilka lat temu. Miał trzy udary i niedowład ciała, a w marcu tego roku trafił do szpitala z ciężkim zapaleniem płuc. Po wnikliwych badaniach okazało się, że przeszedł czwarty udar. I mimo troskliwej opieki jego stan wciąż się nie poprawia.

- Ania wie, jaka jest sytuacja i zastanawia się coraz częściej nad tym, czy dziadek nie powinien, mimo wszystko, poznać Tytuska - zdradza "Na żywo" jej przyjaciel. Może to przełamałoby lody między nimi, zwłaszcza teraz, kiedy zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Anna w tym okresie wraca pamięcią do chwil spędzonych z mamą.

- Wiem, że w roli babci byłaby cudowna - wyznała kiedyś. A jakim dziadkiem byłby Korda?

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Dowiedz się więcej na temat: Anna Rusowicz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje