Przejdź na stronę główną Interia.pl

Agnieszka Kotulanka: nastąpi przełom w jej życiu?

Agnieszka Kotulanka (60 l.) przez ostatnie lata zmagała się z uzależnieniem od alkoholu. Dziś wygląda na to, że wreszcie wychodzi na prostą. Wspierają ją terapeuci, przyjaciele i najbliższa rodzina.

Słoneczne popołudnie na jednej z uliczek na warszawskim Ursynowie. Alejką idzie zadbana kobieta. Na odsłoniętym ramieniu ma świeży opatrunek po kroplówce. W ręku trzyma torbę z zakupami.

Reklama

Są w niej świeże produkty: szczypiorek, biały ser, warzywa, owoce, woda. To Agnieszka Kotulanka. Aktorka wygląda na zdrową i wypoczętą. Ma jasne, czyste spojrzenie. Chodzi wyprostowana, żwawym krokiem.

"To niesamowita zmiana, bo jeszcze kilka miesięcy temu snuła się wciąż w tych samych ubraniach i poruszała z ogromnym trudem, powłócząc nogami" - mówi "Na żywo" osoba mieszkająca w pobliżu.

Jak dowiedziała się gazeta, to zasługa rozpoczętego niedawno leczenia w poradni dla osób uzależnionych, położonej w pobliżu domu gwiazdy. Co ważne, terapia jest tam finansowana przez NFZ oraz z budżetu miasta Warszawy, więc aktorka, która od czterech lat nie ma stałego źródła dochodów, może pozwolić sobie na profesjonalną pomoc.

To właśnie w tym miejscu kilka lat temu skuteczne leczenie przeszła modelka Ilona Felicjańska (44 l.), która spowodowała wypadek po alkoholu. Ursynowski ośrodek stosuje psychoterapię indywidualną i grupową.

"Na sesje lekarze umawiają się w terminach w miarę możliwości dogodnych dla pacjentów, spotkania grupowe odbywają się głównie w godzinach popołudniowych" - mówi osoba pracująca w poradni.

Program leczenia podzielony jest na kilkumiesięczne bloki. Jednak niezbędna jest konsekwencja, bo należy je przejść etap po etapie, nie przerywając terapii. Izabela Trojanowska (62 l.), która zna Agnieszkę jak mało kto, wierzy, że jej się uda. Kiedyś sama zmagała się z problemami, jednak pokonała je. Tego samego życzy uzależnionej koleżance.

"Ja też miałam podobny moment w życiu, przeżyłam załamanie i wiem, że można z tego wyjść samemu. Agnieszka dostała Telekamerę za 'Klan', jest mądrą i wrażliwą osobą i być może już w zaciszu domowym pisze autobiografię" - mówi w rozmowie z "Na żywo" Trojanowska.

Spisanie osobistych przeżyć byłoby dla aktorki formą terapii. Agnieszka Kotulanka zmaga się z nałogiem od lat. Nadużywanie alkoholu cztery lata temu doprowadziło do usunięcia jej z obsady serialu "Klan" i pozbawiło źródła zarobku. Od tego momentu doniesienia o jej kondycji były dramatyczne.

Aktorka piła mocny alkohol na osiedlowych ławkach, w drodze ze sklepu, w parku. Bywało, że całymi dniami nie wychodziła z domu. Pomóc próbowała jej córka, Katarzyna Sas-Uhrynowska (30 l.). Zorganizowała dla mamy leczenie w prywatnym warszawskim ośrodku leczenia uzależnień Olcha i opłaciła specjalistyczną terapię, kosztującą prawie 10 tys. złotych.

Jednak próba powrotu do zdrowia nie powiodła się. Kilka miesięcy później aktorka zdecydowała się stoczyć kolejną batalię. Daremnie. Wkrótce sąsiedzi znów zaczęli spotykać ją w kilku osiedlowych sklepikach, które odwiedzała na zmianę, by kupować alkohol.

Przez cały ten czas słów wsparcia nie szczędzili jej przyjaciele z show-biznesu, jednak aktorka zerwała wszelkie kontakty z dawnym środowiskiem.

"Dałem jej sygnał pomocy, miałbym dla niej rolę w spektaklu, ale nie miałem odzewu. Wierzę, że poradzi sobie, kobiety są silne" - mówi w rozmowie z tygodnikiem Jerzy Bończak (68 l.), aktor, który sam wygrał z chorobą alkoholową.

Z postępów w leczeniu cieszą się także córka Kasia i syn Michał. Rok temu otworzyli w centrum Warszawy restaurację, która dziś świetnie prosperuje. Nie mogą się doczekać, kiedy mama zajrzy do nich na domowy obiad. 

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Kotulanka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje