Przejdź na stronę główną Interia.pl

Agata Młynarska cała w nerwach. O tym ślubie będzie głośno

Agata Młynarska (52 l.) jest podekscytowana wydarzeniem, które odbędzie się już za kilka dni. Na ślubnym kobiercu stanie bowiem jej adoptowana córka Sylwia Mor.

Kreacja, w której dziewczyna pojawi się 20 października, dobierała była wraz ze znaną mamą. Będzie w kolorze pudrowego różu, zaprojektowana specjalnie przez projektantkę Lilith, przyjaciółkę dziennikarki.

Reklama

- Wierzę, że z Jakubem, z którym Sylwia stanowi zgraną parę od wielu lat, stworzą cudowną rodzinę - mówi "Rewii" wzruszona Agata Młynarska.

Wesele, na które zaproszona jest rodzina i przyjaciele, odbędzie się w Warszawie w willi Foksal.

O tym, że Sylwia jest adoptowaną córką, dziennikarka opowiedziała w jednym z wywiadów. Do dziś zresztą ma w pamięci moment, kiedy pierwszy raz ją zobaczyła. Miało to miejsce w domu dziecka podczas kręcenia reportażu w ramach akcji "I ty możesz zostać Świętym Mikołajem".

- Pytałam dzieci: co chciałybyście dostać na gwiazdkę? Jedna z dziewczynek powiedziała, że chciałaby pojechać do mnie do domu. Odpowiedziałam w euforii: twoje marzenie na pewno się spełni! - wspomina Młynarska.

Była zachwycona rezolutną Sylwią, musiała jednak wracać do swoich problemów i zobowiązań. - Po tygodniu dzwoni do mnie dyrektorka sierocińca i przypomina o obietnicy. Krew odpłynęła mi z mózgu, serce zaczęło łopotać i myślę: jaki wstyd! Zaczęłam się głupio tłumaczyć, że byłam zajęta - zwierza się dziennikarka.

Nie namyślała się długo. Ceni sobie dane słowo i obietnic nie rzuca na wiatr! - Tydzień później przyjechała Sylwia i została na całe życie, bo kiedy już do mnie przyszła, wiedziałam, że nie mogę tylko kupić jej lodów i odesłać z powrotem. Była dziewczynką bardzo delikatną i znalazła sobie w domu dziecka wsparcie w osobie trochę starszej przyjaciółki, Ali, szybko zaczęła więc do mnie przyjeżdżać także Ala. I tak już zostały we dwie - wspomina Agata.

Przez lata o Alicji i Sylwii nie opowiadała. Dziewczynki rosły jak na drożdżach. Zapewniła im spokojne dorastanie. Dziś, podobnie jak jej synowie, obie wiodą samodzielne życie. Dziennikarka wierzy, że wyniosły z jej domu tak duży ładunek miłości, że poradzą sobie świetnie w dorosłym życiu.

- Teraz, gdy są dorosłe, mogę powiedzieć, że wyprawiłam w świat dwie fantastyczne dziewczyny. Nasz dom stał się także ich domem na długie dziesięć lat wspólnego życia. Na początku cała moja rodzina poczuła, że postawiłam ich w trudnej sytuacji: mój wybór nie był do końca ich wyborem. Przechodziliśmy etap naturalnej zazdrości ze strony moich dzieci, kiedy dziewczynki chciały do mnie mówić mamo - wyznaje.

Potrafiła z wrodzoną sobie delikatnością i z tym sobie poradzić. Dzieci dawno opuściły gniazdo. Stanisław już dwa razy uczynił ją babcią - 7-letniej Julii i 4-letniej Klary. Tadeusz zajął się pracą w branży filmowej. Alicja mieszka w Anglii, a Sylwia właśnie skończyła studia.

- Uczyłam dzieci tego, co najważniejsze. Odwagi, pokonywania trudności i pasji, wiary w siebie i samodzielności. Czuję, że nam się udało. Że zapracują same na swoje szczęście - mówi Młynarska.

***
Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Agata Młynarska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje